Bóg we właściwym czasie ześle znowu promienie swego świętego światła.
DD I/23

Czuwając dziś przy Grobie Pańskim nie mogę nie przypomnieć sobie, że Ojciec Jordan też czuwał. Przy tym prawdziwym Grobie Jezusa, w Jerozolimie. Położył nawet na nim Dziennik Duchowy.

Był wówczas 14 marca 1880 roku. 32-letni kapłan Jordan zapisał w notatkach: Ta księga leżała na Grobie naszego Pana Jezusa Chrystusa na Górze Kalwaryjskiej, na ołtarzu błogosławionej Dziewicy i Matki Bolesnej Maryi, a także w miejscu, gdzie stał Krzyż Święty i gdzie umarł Odkupiciel świata (DD I/155*).

Co roku wraca mi ta intuicja – nic tak jak Grób Pański nie uczy, że nie ma niemożliwego, choćby wszystko wydawało się już stracone. A każdy jeden człowiek naprawdę może służyć Bogu. Jak Józef z Arymatei, który użyczył Jezusowi swojego miejsca na pochówek, bo On nie miał nic własnego. Jak Franciszek Jordan, który sam miał tak mało, że nawet na bycie alumnem musiał długo czekać. Jak każdy, komu czasem się zdawało, że skoro Ojciec Założyciel Towarzystwa Boskiego Zbawiciela jest ciągle „mało znany”, a jego proces beatyfikacyjny trwa już od 78 lat, to wspólnota salwatoriańska błogosławionego się chyba nigdy nie doczeka…

Franciszek od Krzyża wiedział, że czas jest cenny. Rozumiał, że to, co Boże i wielkie dojrzewa zawsze powoli i w ciszy. Być może właśnie to mówiło mu ciało Zbawiciela złożone w grobie i stopniowo budzące do życia wszystko, co tylko pozornie umarło. Dlatego, pośród wielu trudności budowania Towarzystwa, Jordan umiał przekonywać samego siebie: Tak szybko, jak to możliwe wykonaj chciane przez Boga dzieło! Czyń to z wielkim zaufaniem, z zawsze pogodnym i radosnym sercem, mimo największych cierpień. Nie trać nadziei i nie zniechęcaj się! (DD I/153*).

Bo przecież jeszcze chwila i grób będzie pusty. Jeszcze chwila i w ciemności zapłonie Paschał, a o Jezusie zaśpiewamy: „Radosna Światłości”. Jeszcze chwila i rozpocznie się Życie, które już umrzeć nie może.

Myślę, że tamtego dnia, w Jerozolimie, na Grobie Pańskim Jordan położył nie tylko Dziennik Duchowy. Wierzę, że położył na nim całą swoją pasję ratowania wszystkich. Każdego modlącego się wiele lat o dar jego beatyfikacji. Każdego, kto należąc – w habicie czy bez – do Rodziny Salwatoriańskiej, mobilizuje się słowami Ojca Założyciela: Dbaj zawsze o to dzieło. To jest jak promień niebiańskiego światła, odradzający i uświęcający (por. DD I/156). Każdego jednego, odliczającego dni do 15 maja 2021 roku. Czy uda mu się osobiście być tego dnia w Bazylice na Lateranie, czy nie…

Dlatego co roku w Wielką Sobotę, trwając rano w ciszy grobu Chrystusa, przeżywając Liturgię Godzin i czekając na światło w mojej „niesalwatoriańskiej” parafii, pośród różnych intencji, które noszę, mam i tę, o całym Towarzystwie Boskiego Zbawiciela: aby (…) rozprzestrzeniało się wszędzie i czyniło postępy ku chwale Boga Wszechmogącego i dla zbawienia dusz. Niech będzie bez błędu i skazy, miłe Bogu, Jemu wyłącznie służy (DD I/157*).

I niech będzie zawsze takie, jak pragnął – już wkrótce błogosławiony – nasz Ojciec.

*

Użyte we wpisie zdjęcie jest własnością salwatorianów.
A do beatyfikacji już tylko 42 dni 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s