Cieszymy się z potężnej opieki naszych świętych Patronów, zwłaszcza Błogosławionej Maryi, Królowej Apostołów, w której święto Niepokalanego Poczęcia 1881 powstała nasza najmniejsza społeczność – minima nostra Societas.
Bł. Franciszek Maria od Krzyża Jordan

W takim dniu jak ten wszystko się zaczęło. Bo właśnie w Niepokalane Poczęcie salwatorianie świętują swoje „urodziny”.

W źródłach natrafić można na taką notkę o dniu formalnego założenia Apostolskiego Towarzystwa Nauczania: „Sama uroczystość miała przebieg skromny, niemal tajemniczy, bez świadków, tak, że nawet domownicy – mała grupa studentów skupiała się już wówczas ks. Jordana – nie wiedzieli co się dzieje pod ich bokiem.”

To trochę jak wtedy, gdy do Maryi przyszedł Anioł, o czym słyszymy w dzisiejszej Ewangelii (por. Łk 1,26-38). Nikt z mieszkańców Nazaretu nie wiedział, co się dzieje pod ich bokiem. Nikt poza Maryją nie słyszał anielskiego pozdrowienia. I nikt poza Bogiem nie słyszał Jej fiat – niech mi się stanie według Twego słowa.

Wtedy, 8 grudnia 1881 roku, w kaplicy domu św. Brygidy przy Piazza Farnese dwóch kapłanów, na ręce bł. Franciszka Jordana  złożyło „wewnętrzne, święte śluby” (Ks. Jordan złożył swoje śluby w Bazylice św. Piotra na ręce swego spowiednika, o. L. Steinera, franciszkanina). Miały one jeszcze wtedy prywatny charakter. W chwili Zwiastowania też wszystko zaczęło się od decyzji podjętej indywidualnie przez niepozorną Dziewczynę z galilejskiej wioski. A przecież wiemy – od Jej zgody zależały losy świata. Od Jej zgody zależał bieg historii. Szukając, którędy by mógł do nas wejść, Pan znalazł Jej otwarte serce.

Mały Nazaret i „najmniejsza społeczność”, jak mówi się o początkach zgromadzenia salwatorianów, przypominają: Bogu wystarczy niewiele. Potwierdza to wiele razy sama Ewangelia: Żłóbek. Dwunastu uczniów. Pięć chlebów i dwie ryby. Dwie belki krzyża. Stary Testament wybrzmiewa podobnie: „Niebu nie czyni różnicy, czy ocali przy pomocy wielkiej czy małej liczby” (1 Mch 3, 18). Może to naprawdę tak, że najważniejsze rzeczy dzieją się w prostocie. Tylko z prostoty wyrasta prawdziwa wielkość.

Czasem trochę żałuję, że bł. Franciszek nie opisał jakoś w Dzienniku Duchowym chwili z 8 grudnia 1881 roku. Wiemy tylko, że ten święty moment faktycznie przeżyty był w wielkiej skromności i intymności. Dzwony w Rzymie biły akurat z innej okazji, w Bazylice św. Piotra odbywała się kanonizacja czterech nowych świętych. Wówczas jeszcze nikt, poza ks. Jordanem, ks. Luthenem i ks. Leonhardi – nie wiedział, co się właśnie zdarzyło.

Ale cała długa historia powstawania SDS i jego rozkwit świadczy, że bardzo wiele można osiągnąć żyjąc w „w ukryciu”, podejmując mądre, przemyślane i przemodlone decyzje, poprzedzone wezwaniami do Tej, która musiała podjąć decyzję najważniejszą w dziejach świata: Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy (DD I/27); Niepokalana Dziewico, jestem Twój, pomóż mi, według woli Bożej! (DD II/119); Matko, Ty jesteś moją nadzieją. Zgromadź ich i poślij na cały świat! (DD II/98). W 12 rocznicę założenia zgromadzenia (8.12.1893 r.) bł. Franciszek Jordan mówił braciom: Jaka radość i jaka pociecha, jeśli możecie powiedzieć: „Należę w pełni do Matki Bożej!”.

Kiedy dziś, na przykład na katechezie, ktoś mi mówi: „Maryja miała łatwiej, bo była Niepokalana, czyli bez grzechu, a więc łatwiej Jej było zrozumieć wolę Bożą”, lubię odpowiadać, że trochę to prawda i trochę nie. Owszem, ze względu na Jej posłannictwo bycia Matką Zbawiciela została Jej oszczędzona ta „egzystencjalna blizna”, jaką dotknięty jest każdy człowiek po upadku Adama. Ale Maryja nadal była przecież wolna i mogła odmówić Bogu posłuszeństwa. Dlaczego tego nie zrobiła? Być może dlatego, że od najwcześniejszych lat starała się zawsze iść za natchnieniami aniołów i Ducha Świętego, weszło Jej to w krew do tego stopnia, że nawet tę niesłychanie wymagającą prośbę Boga, wypowiedzianą w małym Nazarecie przyjęła z najwyższym zaufaniem Słowu i potwierdziła całym swoim życiem.

Maryja jest dziś znakiem wielkiej nadziei.
Nadziei, że się da. I nie trzeba wiele.
Jest towarzyszką tych, którzy w prostocie zwyczajnego życia odkrywają, że powołującemu Bogu wystarczy mało, by ofiarować nam wszystko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s