Posłuszeństwo – spokój – wola Boża – dobra intencja – zaufanie Bogu – i wierność obowiązkom.
DD II/111

Cieszy mnie zawsze prolog Janowy czytany w ostatnim dniu roku. Jest jak powrót do początku, do istoty, do sensu wszystkiego. Tak po prawdzie – również tego bloga. Bo on też zaczął się – i wciąż się zaczyna – od Słowa.

Ciekawe, że dopiero dziś naprawdę dotarło do mnie, że w Janowej opowieści o Słowie (por. J 1, 1-18) nieśmiało skrywa się Jan Chrzciciel, wspominany w Prologu kilkoma zdaniami. Tak, wiedziałam, że zawsze tu był. Ale być może – jak w czasach Jezusa – nie chciał skupiać na sobie całej uwagi. Bo i wtedy, choć „głośno wołał w słowach”, prowadził tylko do Słowa…

Ilekroć czytam Dziennik Duchowy Ojca Franciszka Jordana (a i jemu Jan było na imię ;)) spotykam człowieka ukrytego w Jezusie, tak, jak ta wzmianka o Janie Chrzcicielu ukrywa się w prologu o Słowie. Obaj żyli Słowem i dla Słowa. Obaj mieli ten sam cel – prowadzić do Chrystusa. Nigdzie indziej.

Sięgam po Dziennik Ojca Franciszka i czytam w nim wiele słów. Są tam jego ludzkie doświadczenia. Jest cały świat myśli, z którymi Jordan musiał się uporać, echa dialogów, które toczył z innymi. Są chwile, gdy czekał na jedno choćby słowo zdolne wybawić z życiowego mroku. Są wspomnienia słów, które pokazały mu nową drogę. Jest i prawda, że słowa potrafią nie tylko budować (Pasterzuj przez słowo! – DD I/180), ale i niszczyć, ranić, zabijać. Że słowami sobie pomagamy, ale także odmawiamy pomocy. Że słowa, zamiast wyciągać z mroku, potrafią w niego wpędzać (Nie mów nigdy bez wcześniejszego upewnienia się o tym, co chcesz powiedzieć, aby ci się nie wymknęło żadne gorszące słowo! – DD I/14).

Być może to śmiała teza, ale biorąc pod uwagę ilość cytatów biblijnych w Dzienniku, Jordan wszystkie swoje słowa ukrywał i chronił w Słowie. Chwilami czuję, że w Dzienniku dzieje się to samo, co u Ewangelisty Jana w Prologu: nie da się mówić prawdy o świecie, nie mówiąc o Słowie. I tylko ze Słowem można robić mądry i uczciwy bilans życia. Może dlatego właśnie Franciszek od Krzyża zanotował sobie: O Słowo, o Słowo! W Tobie, Panie, złożyłem moją nadzieję, nie doznam zawstydzenia na wieki (DD I/122).

Coraz częściej towarzyszy mi myśl, że Jordanowe życie opisywane na kartach Dziennika jest w istocie wyśpiewywanym hymnem ku chwale Słowa, stwarzającego Bożą rzeczywistość pośród ludzkich słów. Jest świadomym  wyznaniem, że naprawdę Słowo stało się ciałem.  Jest żywym przekonaniem, że gdyby nie to, już dawno moglibyśmy przestać wierzyć w sens naszych słów, już dawno oduczylibyśmy się mówić do siebie nawzajem. Bo ile razy Słowo ratuje nasze słowa!

Patrzę na cytowany u góry „zestaw” słów zapisanych przez Franciszka od Krzyża w ostatni dzień roku 1907. Miał wówczas 59 lat. Nie wiem, czy zapisał je sobie po to, by spojrzeć w przeszłość, czy raczej ku przyszłości. Wiem, że o jedno i o drugie prosił braci podczas Kapituły w ostatnim dniu roku 1898: Na koniec roku dobrze jest spojrzeć w przeszłość i zapytać jakich postępów dokonałem…?  Czyli – jakie było moje posłuszeństwo, jak realizowałem wolę Bożą, jakie miałem intencje i na ile ufałem w tym Bogu? Z jakim zaangażowaniem wypełniałem to, co do mnie należy…? Ale ten „zestaw słów” może być też wezwaniem, postanowieniem na nowy rok: Dlatego w przyszłym roku starajmy się sumiennie spełniać obowiązki naszego powołania, abyśmy, jeśli zostanie nam dany jeszcze jeden rok, na jego zakończenie mogli powiedzieć: szedłem drogą ku niebu (Kapituła z 31.12.1898 r.).

Bo co będzie lepsze na kolejny rok życia, niż posłuszne i spokojne pełnienie woli Bożej, z pełnym zaufaniem, pośród czystych intencji i w prostocie, wyznaczanej sumiennie przeżywaną codziennością?

Co będzie lepsze na ten kolejny rok – rok beatyfikacji Franciszka od Krzyża Jordana – wyczekiwany prawie osiemdziesiąt lat, w zaufaniu Bogu i Kościołowi?

W dniu, w którym zwykle robi się podsumowania, tutaj, na Słowie z Jordanem, próbuję zadać sobie samej pytanie, rodzące ważną dla Ojca Franciszka u schyłku roku wdzięczność: Jak zmienił się twój świat, nie tyle z powodu coraz bliższego ci Jordana, ile z powodu Słowa, tak bliskiego dla niego?

Odpowiem na to przed Bogiem. Przy Nim wdzięczność wychodzi najlepiej.

Sługo Boży Franciszku, cały ukryty w Słowie, wejdź z nami w 2021 rok – rok Twojej beatyfikacji, abyśmy – jeśli zostanie nam dany – na jego zakończenie mogli wraz z Tobą powiedzieć: szliśmy drogą ku niebu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s