Uświęcajcie się, rośnijcie i mnóżcie się na całej ziemi, aż do wypełnienia czasów w imię Pana! Amen.
Duchowy Testament Ojca Jordana, 8

Dom Maryi w Nazarecie i Dom św. Brygidy w Rzymie. Jedna izraelska dziewczyna i trzech niemieckich kapłanów. I dwie opowieści o Bogu poruszającym do głębi serce człowieka.

Dziś, w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia, Kościół wspomina w Ewangelii scenę Zwiastowania. Doskonale znaną dzięki relacji św. Łukasza (por. Łk 1,26-38).

W małej mieścinie, o dość kiepskiej opinii, na ręce nieznanej nikomu, niepozornej Dziewczyny, Anioł składa Bożą obietnicę, że zostanie Matką Tego, który wszystkim ludziom przyniesie zbawienie. Od tamtej chwili – choć nikt jeszcze o tym nie wie – świat nie będzie już taki sam.

138 lat temu, 8 grudnia 1881 roku, dzieje się historia całkiem podobna. W skromnej kaplicy Domu św. Brygidy w Rzymie, na ręce Ojca Jordana dwóch kapłanów składa proste śluby całkowitego oddania się Bogu i życia Ewangelią w służbie drugiemu człowiekowi. Tak zaczyna się Towarzystwo Boskiego Zbawiciela. Od tamtej chwili – choć nikt jeszcze o tym nie wie, a dzwony św. Piotra biją z innej okazji – niejeden człowiek już nie będzie taki sam.

To nie może być przypadek, że te dwie opowieści właśnie dziś się spotykają. I łaską jest to, ile miłości niosą dla świata, nawet jeszcze nieświadomego, co właśnie się zdarzyło.

Więź Ojca Założyciela z Matką Bożą i Dziennik Duchowy podpowiadają mi, że data założenia Societas Divini Salvatoris – 8 grudnia, Niepokalane Poczęcie – chyba nie mogłaby być inna: Połóż, z pomocą Bożą i z orędownictwem Maryi, tak szybko jak to możliwe fundamenty Towarzystwa (…) (DD I/141); Niepokalana Dziewico, jestem Twój, pomóż mi, według woli Bożej (II/19); Można Dziewico wzbudź mi nowych apostołów! (…) Zgromadź ich i poślij na cały świat! (DD II/98); Matko Boża, pamiętaj o twoim słudze i uproś u Twojego Syna upragnioną Łaskę, Ty, moja Matko (DD III/5); W Twoje ręce oddaję moją przyszłość (DD IV/5).
To tylko kilka z wielu takich zapisów…

Patrzę dziś to na Maryję w Ewangelii, to na Ojca Jordana w Dzienniku. Oboje uświadamiają mi kilka rzeczy.

Nic nie może ograniczyć przyjścia Boga do ludzi, którzy potrafią powiedzieć: „Niech mi się stanie według Twego słowa”.
Wszystko, co staje się wielkie, najpierw jest małe i niepozorne. Urośnie i pomnoży się mocą Tego, który działa także w ukryciu. Czy to ubogi Nazaret, czy mała kaplica w Rzymie, czy…
Ona pełna łaski, on pełen pasji. Bóg nikogo nie prosi o nic, zanim mu wcześniej nie da odpowiednich darów. On wzywa do misji już obdarowanych. Bo zawsze najpierw daje. I – jak pokazuje rozkwit Towarzystwa Boskiego Zbawiciela – nigdy nie przestaje być hojny.

Nie wiem, dlaczego Ojciec Jordan nic nie napisał o tamtej chwili na Piazza Farnese w swoim Dzienniku. Ale nawet mu się nie dziwię. Są zdarzenia, których słowa nie pomieszczą. Poruszone serce i tak nie potrzebuje rzędu liter na papierze, żeby pamiętać…

Choć nigdy nie widziałam Domu św. Brygidy wierzę, że wtedy, 138 lat temu, „byłam” tam. Bo pasja Ojca Franciszka Jordana obejmowała wszystkich, zawsze i wszędzie. Komu mogła niosła i nadal niesie dobroć i miłość Zbawiciela (DD IV/37). I ciągle uczy, jak dać się prowadzić Słowu, które z miłości do nas stało się Ciałem.
Przy Nim każdy ma swoje miejsce.

Jezu, Zbawicielu świata, jak mam Ci za to wszystko dziękować?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s