(Jedno i drugie jest równie ważne):
Obietnica Wszechmogącego –
zaufanie potrzebującego –
DD II/76

Jest taki moment w Adwencie, gdy czytania liturgiczne same się „domagają” otwarcia Dziennika Duchowego. I to jest ta chwila. Gdy mowa o Eliaszu, o Janie Chrzcicielu i o Mesjaszu, a słuchającemu słowa przychodzi zrozumieć proroctwa nie tylko na kartach Biblii, ale i we własnym życiu.

W Dzienniku Duchowym, który – sprowokowana słowem Bożym – otwieram, bł. Franciszek Jordan trzykrotnie – na różnych etapach życia – zapisuje sobie ten fragment z księgi Syracha, który wybrzmiewa dziś w pierwszym czytaniu: „Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia” (Syr 48,1; DD I/161; DD I/185; DD II/20). Jordan cytuje słowa z Pisma dosłownie. Zdają się zatem być dla niego ważne. I siłą rzeczy od razu prowadzą czytelnika do tego, co przyjęło się mówić o samym błogosławionym Franciszku: przejął ogień i rozpalił serce milionów. Ilekroć słyszę te słowa, trzymając zapalony lampion na roratach, czuję się trochę upomniana – tyle gadasz o pasji Jordanowej, a czy ty w ogóle pojęłaś misję proroka?

Bo w sumie – przecież da się nie pojąć. Można nawet – znając proroctwa – nie rozpoznać ani proroka, ani tym bardziej Mesjasza. Na dowód – dzisiejsza Ewangelia (por. Mt 17,10-13), a w niej rozmowa Jezusa z uczniami o tym, jak to jest z tymi proroctwami. Św. Mateusz pisze, że wszystko toczy się w drodze, podczas schodzenia z góry. Chodzi o Górę Przemienienia. Tam Piotr, Jakub i Jan widzieli już wszystko, o czym marzył pobożny Żyd. No i teraz trzeba to jakoś poskładać w całość.

Uczniowie brali na poważnie wszystkie proroctwa. Nie lekceważyli zapowiedzi. Nie widzieli jednak, że proroctwo już się wypełniło. Nie rozumieli, że zapowiedź została zrealizowana. Choć mieli przed oczami spełnienie obietnicy, ciągle trwali w napięciu, jakby nic się jeszcze nie wydarzyło. Dlatego pytali o Eliasza. Gdyby mogli mieć pewność, że Eliasz przyszedł, łatwiej byłoby im uwierzyć, że Jezus jest Mesjaszem.

Słucham o tym Eliaszu i się zastanawiam – dlaczego o bł. Franciszku Jordanie faktycznie można powiedzieć, że przejął ogień? W roku dziękczynienia za jego beatyfikację słowa o proroku „zachowanym na czasy stosowne” (por. Syr 48,1-4.9-11) wydają się jeszcze silniej wybrzmiewać…

Może chodzi o to, że on potrafił dwie ważne rzeczy. Umiał czekać na coś, co jeszcze nie przyszło. I umiał z całych sił żyć tym, co już się stało, co się wypełniło. On chyba po prostu umiał widzieć. Ci, którzy nie widzą, czekają na to, co już się zdarzyło. Ci, którzy nie widzą, wypatrują tego, co dawno już jest im dane. A on wiedział: jedno i drugie równie ważne – obietnica i zaufanie. Kto naprawdę ufa obietnicom, ten – prędzej czy później – zobaczy jak się spełniają…

W każdym adwentowym wezwaniu: przede wszystkim wdzięczność słyszę też inne wezwanie: ucz się widzieć. Jeśli się nie nauczysz, będziesz w nieskończoność czekać na to, co już dawno zostało ci podarowane. Będziesz wypatrywać spełnienia dawno spełnionych obietnic.

No dobra. Tylko jak się nauczyć? Można zaczerpnąć wskazówkę od bł. Franciszka, zasłuchanego w słowo Boże, właściwie nie rozstającego się z Biblią. I uwierzyć mu, gdy mówi: obietnica nieskończenie Prawdziwego spełni się na tobie (DD I/103).

Gdyby uczniowie dokładniej czytali Pisma, to nie dziwiliby się zapowiedziom, że Mesjasz będzie cierpiał. Wiedzieliby także, że los Bożych sług bywa trudny, dlatego źle potraktowany Jan Chrzciciel pasuje do zapowiedzi dotyczących Eliasza. Odkrywam to jakoś w osobistej modlitwie z Biblią w ręce. Rozumienie Jezusowego słowa to proces. To droga, którą trzeba przejść. To jest naprawdę ważne: być w drodze ku temu, aby zrozumieć. Jezus stopniowo wprowadza w swoje tajemnice. On daje siebie „coraz bardziej”. Coraz mocniej do nas dociera. Bogu dziękuję, że dane mi było kiedyś usłyszeć: „Jezus jako wychowawca przyjmuje nas takimi, jacy jesteśmy i stopniowo prowadzi nas do Ojca” (por. KKK 2607).

Myślę, że jest to również owoc lektury Dziennika Duchowego (nie tylko mojej ;)), w którym są zarówno cytaty i parafrazy z Pisma świętego jak i bardzo osobiste notatki, odnoszące się do konkretnych wydarzeń z życia bł. Franciszka Jordana. Im więcej przebywamy ze słowem Bożym, im bardziej jesteśmy z Nim w drodze, tym łatwiejsze staje się „aplikowanie” Go do codzienności. Całe życie i dzieło Błogosławionego to potwierdza – tak się nasiąka mądrością, którą daje Bóg. I tak wszystko, krok po kroku, stopniowo się układa w sensowną całość.

Może na te dni Adwentu, które jeszcze przed nami, warto zorganizować sobie nieco więcej spotkań ze słowem Boga. Po prostu – dać Mu czas. Wtedy aplikacja Jego słowa do naszego życia będzie o wiele łatwiejsza, a droga do zrozumienia i do Niego samego naprawdę zacznie się prostować.

Błogosławiony Ojcze Franciszku módl się za nami, abyśmy potrafili czekać na to, co jeszcze nie przyszło, żyjąc z całych sił tym, co już się wypełniło!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s