Od Niego pochodzi światło i moc.
DD II/48

Ilekroć słyszę w Ewangelii o niewidomych, którzy ruszyli za Jezusem wołając, by ulitował się nad nimi, zachodzę w głowę – jak mogli za Nim pójść, skoro nic nie widzieli? Było przecież tylko ich dwóch, nikt inny nie zasugerował, żeby szli, bo właśnie przechodzi syn Dawida…

Zerkając w grecki tekst Mateuszowej Ewangelii (por. Mt 9,27-31) można znaleźć nieco inne słowa rozpoczynające dzisiejszą perykopę: „I przechodzącemu stamtąd Jezusowi zaczęli towarzyszyć (ekoluthesan) dwaj ślepi…”.  Biblia Tysiąclecia tłumaczy z greckiego: „pójść za Nim”, „stać się uczniem”, ale tym razem dosłownie tłumaczone słówko ekoluthesan pomaga mi trochę inaczej przeżyć tę sytuację i „dojść” nią do bł. Franciszka Jordana i jego Towarzystwa.

Słysząc „ruszyli za Nim” wyobrażam sobie, że Jezus faktycznie idzie przodem, a ci niewidomi w pewnym sensie Go gonią, a przynajmniej idą w jakieś odległości od Niego. Ale słowa „zaczęli towarzyszyć” sugerują, że dystans się skraca. Można by rzec: idą razem. Niewidomi doświadczają mroku, ale mogą towarzyszyć Jezusowi, bo już idą w Jego świetle.

Dla bł. Franciszka od Krzyża „towarzyszenie Jezusowi” było całym życiem i całym sensem jego apostolskiego dzieła. I on także doświadczał mroku. Oczywiście, nie w takim znaczeniu jak dwaj niewidomi z Ewangelii. Chociaż właściwie, kiedy nocą przebywał w kaplicy (co miewał w zwyczaju), to rzeczywiście dosłownie trwał w mroku… no i w Bożym świetle, nie tylko tym od wiecznej lampki…  

Ale nocna modlitwa, którą bł. Franciszek od Krzyża nazywał skarbem (por. DD II/68) uczyła go również odnajdywać się w sytuacjach mroku wewnątrz, czyli w walce duchowej, której przecież niejednokrotnie doświadczał. Być może też – jak ci dwaj u św. Mateusza – w ciemności kaplicy i w ciemności duszy, nawet milcząc „wołał” sercem do kochanego Zbawiciela (por. DD I/135):„Ulituj się”. On – tak jak i oni – wiedział, że klęczy przed synem Dawida, przed oczekiwanym Mesjaszem, przed Królem, który spełniając posłannictwo pokornego Sługi, wydał się za ludzi. W tym samym punkcie Dziennika, tuż obok siebie „spotykają się” dwie notatki, jakby to wszystko potwierdzające: Ilekroć możesz, przeznaczaj noc na modlitwę! Mój Królu, Ty wiesz przecież, co znaczy być kuszonym; zlituj się nade mną i zabierz ode mnie pokusę lub daj mi siłę ją przezwyciężyć! (por. DD I/66).

Odnajdując na karcie dzisiejszej Ewangelii jakąś prawdę z życia bł. Franciszka, uświadamiam sobie, że gdy Jezus uzdrawia, pozwala niewidomym nie tylko na nowo widzieć. Cud uzdrowienia odsłania przed nimi także Jego dzieła, Jego chwałę, pozwala zatem zobaczyć to, co sięga poza zwykłe widzenie. Wierzę, że tak uzdrawiał również bł. Franciszka, kiedy ten, trwając wiernie na modlitwie, pokonywał pokusy, otrzymywał łaskę duchowej radości; kiedy odkrywał, że dzieła Boże rosną tyko w cieniu krzyża (por. DD I/163) i kiedy ufał, że za Królem w koronie cierniowej można iść nawet w ciemno. Trochę jakby znał tekst św. Jana Pawła II: „W mroku jest tyle światła, ile Boga zstępującego na brzegi duszy” (por. Karol Wojtyła, Pieśń o Bogu ukrytym).

Modlący się w ciemności kaplicy i nierzadko w mroku swojej duszy o łaskę ratowania każdego jednego, bł. Franciszek Jordan znowu mi dziś przypomina: Przede wszystkim wdzięczność. Wdzięczność za wszystkie momenty, w których ktoś – nie tylko nocą, ale może i w mroku swojego życia – pamiętał o mnie przed Bogiem, prosząc Go, by otwierał mi oczy na święte światło swoich dzieł.

Błogosławiony Ojcze Franciszku módl się za nami, abyśmy naprawdę „zaczęli towarzyszyć” Jezusowi, a wraz z Nim wszystkim, którzy potrzebują cudu Jego miłosierdzia.

*
Za inspirację do dzisiejszego wpisu dziękuję Wolontariatowi Misyjnemu Salvator: zobacz TU

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s