Bogu niech będą wypowiedziane na wieki nieskończone dzięki, ponieważ uznał dzisiaj
za słuszne przyjąć swego niegodnego sługę do stanu kapłańskiego. Amen.

21 lipca 1878
DD I/142

Błogosławiony Ojcze Franciszku,
czy pozwolisz mi trochę „przerobić” słowa, które zapisałeś sobie 143 lata temu, właśnie 21 lipca, w dniu Twoich święceń kapłańskich?

Bogu niech będą wypowiedziane na wieki nieskończone dzięki, ponieważ uznał dzisiaj za słuszne, by Kościół z wdzięcznością wspomniał o Tobie, gotowym służyć wszystkim, zawsze i wszędzie – w imię dobroci i miłości Zbawiciela. Amen.

Właściwie dziś jakoś łatwiej mi milczeć, niż szukać odpowiednich słów. Zresztą – bez milczenia i tak się ich nie znajdzie. Więc niech lepiej najpierw mówi Ktoś inny.

W liturgicznych tekstach na dzisiejsze, salwatoriańskie święto Błogosławionego Franciszka Marii od Krzyża Jordana, prezbitera i założyciela, znajduję zakończenie Mateuszowej Ewangelii. To ostatni Jezusowy nakaz, mówiący o misji uczniów (por. Mt 28,16-20). A więc o niczym innym, jak o Twojej pasji w praktyce.

Jezus posyła uczniów, by nauczali i chrzcili. Chce, by opowiedzieli Ewangelię – słowo o Bogu, który zwierza się ludziom i objawia im najgłębsze tajemnice. Czyli – mają podzielić się tym, co najcenniejsze. Bo nie tylko dla nich Bóg się otworzył. Nie tylko ich chce zaprosić do swojego życia. To jest dar dla wszystkich.

Błogosławiony Ojcze Franciszku, całe życie wiernie słuchający słowa Bożego – umiesz doskonale z nim współbrzmieć. To jest nasze zadanie – mówisz – opowiedzieć o Bogu, który otworzył się przed nami. To jest nasze zadanie: pozwolić wszystkim mieć udział w Jego życiu. Po prostu – podzielić się darem, którym jest On sam.

Zawsze tego chciałeś: by inni doświadczyli radości, którą daje obcowanie z Bogiem, by również ich dotknęło zachwyciło i przemieniło Boże życie. Ilekroć sięgam po Twój Dziennik Duchowy, ilekroć rozważam Twoje słowa i właściwie – czy się nimi zachwycam, czy raczej się z nimi kłócę – ciągle słyszę jedno: nie zatrzymuj dla siebie życia. Nie zatrzymuj dla siebie tajemnicy. Dla wszystkich wystarczy Boga. Dla wszystkich wystarczy Jego Trójjedynej miłości.

Błogosławiony Ojcze, często nie wiem, jak to zrobić.
Ty już wiesz.
Poprowadzisz…?

Ty wiedziałeś, że tak jak w Ewangelii, tak i w życiu – jest się wysyłanym w drogę także w obliczu wątpliwości. Uczniowie widzą Jezusa z bliska, a jednak wątpią. Można się spodziewać, że wątpliwości nasilą się, gdy zniknie im z oczu. Będą się musieli zmagać ze zwątpieniem, gdy przyjdzie im się zmierzyć z przeciwnościami, gdy nie będą słuchani i ludzie ich odrzucą. Wątpliwości odezwą się, gdy braknie im sił, albo gdy trudno im będzie zobaczyć owoce podjętego trudu. Trzeba będzie przezwyciężyć wątpliwości wówczas, gdy odniosą wrażenie, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nim.

Dobrze to znasz z własnego życia, prawda? I z własnego życia wiesz, że dzielenie się wiarą jest lekarstwem na zwątpienie. Dziś, kiedy tak wielu dziękuje za Twoje życie i dzieło, jest chyba najlepszy dzień, aby to powiedzieć: rzeczywiście, wiara dopełnia się w świadectwie, w nim dojrzewa. No i nie da się być dojrzałym w wierze, gdy głosi się ją jedynie samemu sobie.

Ewangelii nie kończy ani nakaz głoszenia, ani wątpliwości uczniów, że nie podołają. Ewangelię kończy obietnica, że Jezus będzie z nimi do końca. Twoje życie, Błogosławiony Ojcze Franciszku, to idealny przykład, niezaprzeczalny dowód na to, że Boże obietnice się spełniają. Prędzej, czy później… Bo kiedy Jezus mówi: „Jestem z wami”  – to naprawdę jest. Do skończenia świata.

Ty też mu to mówiłeś: jestem. Zachodząc do kaplicy, gdy wychodziłeś z domu i gdy do niego wracałeś. Albo gdy klęczałeś przed Tabernakulum całą noc.

To jest chyba najlepsza definicja Twojego życia: Jestem. Życia całego oddanego dla Jestem, Który Jestem…

Sprawdziłam sobie Twoje jestem w Dzienniku. Dużo tego.

Miałeś dla Boga jestem pełne pokory i nigdy nieudawane, bez upiększaczy: sam z siebie tylko jestem zły (DD I/101); jestem nędzny i biedny (DD II/40); jestem w wielkiej opresji (DD II/70); jestem uwięziony w duchu (DD II/72); jestem gnębiony (DD II/94); czym ja jestem, że Ty o mnie pamiętasz? (DD I/40).

Wiedziałeś, że jestem dla Boga oznacza konkretną odpowiedzialność: jestem  Twoim sługą (DD I/32); jestem posłuszny Bogu (DD I/121); jestem Panie, uczyń ze mną, co tylko zamierzasz (DD I/147); jestem ojcem rodziny (DD I/165); jestem heroldem Najwyższego Boga, który żyje na wieki (I/181).

Słyszę wyraźnie jeszcze dwa Twoje jestem. Nie dają mi spokoju, raz są jak motywator, kiedy indziej – jak wyrzut sumienia. Pojawiają się w bardzo wielu Twoich notatkach. Rzadko pisałeś je razem, ale – jestem tego pewna – są nierozdzielne.

Jestem Twój i Jestem gotów.

Błogosławiony Ojcze, to Ty mnie tego nauczyłeś. Będąc naprawdę Jego, można być gotowym do pełnienia Jego woli. Nie ma prawdziwej gotowości życia i umierania dla świętej sprawy (DD II/100; III/17), bez świadomego bycia Jego własnością. I nie ma prawdziwego bycia dla człowieka, bez bycia dla Boga.

Powtarzając jestem gotów poszedłeś i nauczałeś wszystkie narody jak apostołowie z dzisiejszej Ewangelii, bo powtarzałeś także: jestem Twój i żyłeś w pełnej zgodzie z tymi słowami. Uczyłeś innych zachowywać wszystko, co przykazał Jezus, bo zachowywałeś Jego samego w każdej swojej myśli, słowie i czynie.

Byłeś gotów na wszystko, bo byłeś Jego, po wszystkie dni twojego życia.
I jesteś Jego – na wieczność.

Błogosławiony Ojcze Franciszku od Krzyża, pilnuj zawsze naszego jestem przed Bogiem i przed drugim człowiekiem.
Niech spełnia się w świecie jak Boża obietnica.
Niech będzie zawsze proste i pokorne.
Niech będzie świadome i odpowiedzialne.
Niech za łaską Boga i Twoim wstawiennictwem  – stanie się wieczne.

*

Miłosierny Boże, Ty natchnąłeś błogosławionego Franciszka Marię od Krzyża, prezbitera, do szerzenia znajomości Ciebie przez Jezusa Chrystusa, którego posłałeś na świat jako Zbawiciela, daj, abyśmy głosząc narodom dzieło zbawienia, mogli na zawsze wielbić Twoją chwałę w niebie. Przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

**

Zdjęcie użyte we wpisie dzięki uprzejmości Zuzanny Zychowicz-Skrzecz. Dziękuję 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s