Chrystusie, co teraz?
DD I/52

Nie pierwszy już raz słucham ze Sługą Bożym Franciszkiem Marią od Krzyża Jordanem słowa o zwiastowaniu. Dzisiejsze wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej przypomina, że nigdy dość historii tak przepełnionej szacunkiem Boga do człowieka.

Lubię ten dialog Maryi z archaniołem Gabrielem. Lubię padające w nim pytania i odpowiedzi. Bo doskonale tłumaczą Boży plan – pełen niezwykłych obietnic. Ale nie tylko dlatego. Odkąd pamiętam porusza mnie to bardzo: Ile jest w tym spotkaniu szacunku – i to po obu stronach!

Z jednej strony jest szacunek Maryi do Bożego wybrania, z drugiej – Boży szacunek do Jej wolności. Bo przecież w żadnym słowie posłanego przez Boga anioła nie słychać przymusu. Zapytana o przyjęcie woli Bożej Maryja także pyta: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża…?” (por. Łk 1, 26-38). Ile tu jest zwykłego, pięknego człowieczeństwa, które nie chce wchodzić w ciemno w tak wielką sprawę. Ona niczego nie udaje, nie odgrywa. Jak umie, na ile rozumie, po prostu, po ludzku pyta…

Anioł cierpliwie Maryi odpowiada, by mogła podjąć decyzję w sytuacji maksymalnie dużego rozeznania. Nie oszukuje Jej. Nie mówi niczego na wyrost. Nie zamierza wymusić na niej decyzji, ani uzyskać Jej zgody za wszelką cenę. Nie zachwyca Was, że Bóg nie chce, by Maryja szła w tę drogę bez koniecznych odpowiedzi? Im głębiej wsłuchuję się w zwiastowanie tym bardziej mnie to fascynuje w Bogu – owszem, On często nie mówi wszystkiego od razu, ale nie chce, żeby człowiek szedł za Nim całkiem bez odpowiedzi. Jest gotów ich udzielać. Czyli? Warto Go pytać i cierpliwie słuchać, co ma do powiedzenia. Na jakimkolwiek etapie drogi jestem, mogę pytać Go o to, co dalej, co zamierza wobec mnie. To On sam daje ludziom do zrozumienia, że należy im się pełen szacunek.

Jakiś czas już trwająca moja lektura Dziennika Duchowego odsłoniła mi wiele pytań, które stawiał Bogu Ojciec Jordan. Jeśli użyć wersji elektronicznej jego notatek i automatycznej wyszukiwarki, to w polskiej wersji zapisów zakończonych pytajnikiem jest ponad sto. I wiele tych pytań Franciszek od Krzyża zadaje wprost Bogu. Zresztą – nawet kiedy pyta samego siebie – to również w Jego obecności. Przecież on – słynący z niewiarygodnie długiej modlitwy – cały czas z Nim przebywał…

Niezwykłą lekcją szacunku Boga do człowieka jest zarówno dzisiejsza Ewangelia jak i Jordanowe zapiski, które uczą mnie nie tylko dziś, że Bóg słucha ludzkich pytań. Różnych. Tak pięknych jak te: Kiedy, o Panie, będę całkowicie z Tobą zjednoczony? Kiedy tylko Ty będziesz we mnie działał i żył? (DD I/8); Kiedy, o Panie, kiedy będę Cię kochał doskonale? (DD I/10); W każdym swoim czynie nie pytaj: Czy ja tego chcę?, lecz pytaj: Czy Bóg tego chce, albo: A może On tego nie chce? (DD I/11); Kiedy oddam wszystko Tobie, memu Umiłowanemu? (DD I/153). I tak trudnych, jak te: Jak długo jeszcze, Panie, pozwalasz prześladować mnie siłom ciemności? (DD I/6), Gdzie byłeś, dobry Jezu? (DD I/48); Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Dlaczego nie wspomagasz Twojego sługi, owcy wpędzonej w ślepą uliczkę? (DD I/105); Na co przyda się całe twoje działanie bez Niego? (DD I/125); Gdzie chcesz znaleźć spokój, jeśli nie jesteś całkowicie w Chrystusie? (DD I/145); Jak długo jeszcze będziesz zwlekał, o najukochańszy Ojcze? (DD IV/6).

Wniosek nasuwa się sam – głęboka zażyłość Ojca Franciszka ze Zbawicielem rodziła się pośród pytań. I pięknych, i trudnych. Nieraz powtarzanych z cierpliwością i wytrwałością: Co teraz, Chryste? (III/11); Chrystusie, co teraz? (DD I/52); Jeśli chcesz coś uczynić, zapytaj sam siebie: Jaką korzyść przyniesie to dla wieczności? (DD I/10); We wszystkim, co czynisz, pytaj siebie: Jaką korzyść ma to dla wieczności! (DD I/21).

Pokazuje mi to dziś i Maryja, i Franciszek od Krzyża: pytając naprawdę uczymy się rozumieć Boże słowa. Nie bez powodu Ewangelia wspomina o uczniach słuchających zapowiedzi Męki:Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać” (Mk 9,37). I nie bez powodu Słowo w jednym pytaniu umie zawrzeć wszystko: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4,7).

Dziś, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej, kojarzę z zapisów Jordana, że: Modlitwa różańcowa jest potężnym środkiem gorliwych dusz (DD II/108). I nagle uświadamiam sobie, ile pytań przewija się w kolejnych tajemnicach różańcowych: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (Łk 1,34; zwiastowanie); „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” (Łk 1,43; nawiedzenie); „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? (Łk 2,49; odnalezienie); „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” (Mt 3,14; chrzest Jezusa); „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?” ( J 2,4; Objawienie w Kanie); „Z czym mam porównać królestwo Boże?” (Mt 13,20; głoszenie Królestwa Bożego); „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” (J 13,6; ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa); „Przyjacielu, po coś przyszedł? (Mt 26,50; modlitwa w Ogrójcu); „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46 śmierć na krzyżu); „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?” (Łk 24,5; zmartwychwstanie); „Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty?” (Dz 2, 8; zesłanie Ducha Świętego).

Ile prawdy o Bogu – i o sobie – jest do odkrycia w tych pytaniach!

Zdarzenie z Nazaretu sprzed dwóch tysięcy lat i historia człowieka z Gurtweil rodem pomaga mi rozumieć, że Bóg traktuje nas poważnie. Dlatego pozwala pytać i na pytania odpowiada. W zwiastowaniu jest do odczytania wskazówka, jaki możemy mieć udział w zbawianiu świata, a Ojciec Jordan, noszący „Maria” w zakonnym imieniu i całe życie pragnący uratować wszystkich dobrze tę wskazówkę wychwycił. Ponad setka pytajników w Dzienniku Duchowym podpowiada: Trzeba zwyczajnie, po ludzku, szczerze pytać o Bożą wolę!

Całe życie Sługi Bożego Franciszka Marii od Krzyża Jordana i jego niegasnąca pasja ratowania dusz mówią mi: pytaj. Pytaj, czego Bóg od ciebie oczekuje i jak masz to zrobić. On zna dokładnie zarówno wszystkie twoje słabości, jak i zalety, wie, na jakie zło cię stać, ale jeszcze lepiej zna twoje dobre pragnienia. Wie, co potrafisz, gdy Mu zaufasz.

Taka jest historia zbawienia, którą człowiek może opowiadać również swoim życiem: Bóg, gdy przychodzi, objawia ludziom swój szacunek. Zdaje sobie sprawę z tego, że wkraczając w czyjeś życie, wywoła zmieszanie, a może i wstrząs. Mimo to nie waha się ujawnić swoich planów. Ojcu Franciszkowi – pośród wielu jego pytań – też owe plany ujawnił. Liczył na jego wielkoduszność, na to, że Sługa Boży Jordan razem z Nim zaryzykuje i z Bożą pomocą zrobi to, co jest do zrobienia. Zrobił…

A dziś, ten wkrótce błogosławiony uczy każdego z nas: Nie bój się pytać Boga, skoro On nie boi się pytać ciebie. Gdy zgodzisz się, by On pomagał ci w przezwyciężaniu twojego grzechu, gdy zapragniesz, by cię przemieniał i napełniał łaską, naprawdę uczyni cię ogniem rozpalającym serca milionów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s