Szukaj zażyłości z Bogiem i świętymi Jego!
DD I/195

W swoim Dzienniku Duchowym Ojciec Franciszek Maria od Krzyża Jordan często zapisywał słowo „szukaj”. Dzisiejsza Ewangelia o zapłakanej Marii Magdalenie, szukającej Jezusa zaprasza, by się nad Jordanowym szukaniem nieco pochylić.

Zacznijmy od Ewangelii (por. J 20, 1. 11-18), w której mowa o szukaniu przez łzy. O Marii Magdalenie nie wiemy zbyt wiele. O jej przeszłości napisano, że była pod wpływem siedmiu złych duchów, od których uwolnił ją Chrystus. Ewangeliści zgodnie zaświadczają o tym, że stała pod krzyżem i przy grobie Pana. Jako ostatnia widziała Go martwego i pierwsza spotkała żywego. Czyli jest pierwszym świadkiem śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. To ona najpierw głosiła, że On żyje. To ona pierwsza na własnej skórze doświadczyła tego, o co Ojciec Jordan ciągle się modlił i czego zawsze szukał: aby ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga (DD IV/37).

Niezwykle poruszający jest dla mnie ten ewangeliczny obraz Marii Magdaleny, która stoi przed grobem Jezusa. Spotykam go dziś z zapisanym przez Ojca Franciszka wezwaniem: Szukaj zażyłości z Bogiem i świętymi Jego! Uczę się z tego wezwania, że miłość, która szuka, rzeczywiście znajduje. Choćby przyszło patrzeć przez łzy niepewności i zagubienia na to, co dzieje się wokół.

Boję się trochę zastanawiać, czy modlitwie Franciszka Jordana towarzyszyły łzy. To musiały być bardzo intymne chwile, nie do opisywania na blogach, skoro nawet w Dzienniku nie ma o tym słowa. Wydaje mi się jednak, tak bardzo po ludzku, że łez przed Bogiem doświadcza wielu z nas. I jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie zdarzały się one podczas wielogodzinnej, samotnej modlitwy Ojca Założyciela. A poza tym – czy mało w Dzienniku prawdziwej tęsknoty za Bogiem? Niech wystarczy: Panie, moja tęsknota nie jest ukryta przed Tobą! (DD II/64).

Pewnie Jordan płakał, gdy jako nastolatek stracił ojca, gdy umarła mu mama. Nie wiem, czy płakał na modlitwie, ale intuicyjnie czuję, że tak. Bo przecież był przed Bogiem sobą. I wiedział, że Bóg niczego, co jest prawdą o Jego dzieciach – nie zlekceważy. Przypomina mi się tu taki fragment z notatek przyszłego błogosławionego, jakoś potwierdzający towarzyszącą mi intuicję: ukochaj gwałtowny płacz, ponieważ przez łzy w tym życiu odkupisz łzy wieczne (DD I/71).

Wiem z doświadczenia, że płacz może przeszkadzać w codzienności, bo zatrzymuje w drodze, wybija z rytmu. Bywa trudem, ale bywa też błogosławieństwem. Choć panuje powszechna opinia, że jestem wrażliwa – moje łzy widzieli nieliczni. W chwilach, gdy okazywało się, że płacz jest jedyną nadzieją i jedynym możliwym rozwiązaniem. Gdy rozpuszczał twarde jak skała serce i otwierał zatkane przestrzenie. Gdy zbliżał i dawał wspólny ogląd świata. Gdy odsłaniał obszary, których w sobie i w innych się nie spodziewałam. Gdy faktycznie rodził zażyłość – z Bogiem i z ludźmi.

To niby nic wielkiego – płacz. Ale – jak widać – wiele może kryć się po drugiej stronie łez. Maria Magdalena przez bramę łez weszła w nowe życie. Po drugiej stronie płaczu czekał na nią Jezus, który zawołał ją po imieniu. Zmartwychwstały tym właśnie jednym słowem – „Mario” – otarł łzy kobiety. Jednym słowem zaspokoił tęsknotę, jednym słowem dał dowód, że warto było szukać, warto było tęsknić. Czyli – łzy wylewane ze względu na Boga nigdy nie są na darmo. Mogą być drogą i prowadzić do spotkania, które wynagrodzi wszystko. Mogą zbudować zażyłość, która okaże się prawdziwym błogosławieństwem.

Tak sobie myślę, że właśnie dlatego Ojciec Jordan powołał do istnienia Towarzystwo. Wiedział, że ludziom czasem trudno znaleźć Zbawiciela. Że – trochę jak Maria Magdalena – nie wiedzą, gdzie On się znajduje. Że czasem szukają Boga płacząc, albo płaczą i szukać Go nie chcą. Że szukając Go, nieraz muszą przez łzy zaglądać do własnych, duchowych grobów. Wiedział też, że właśnie łzy ludzkie groby otwierają: Nie płaczcie, gdy dzieci tego świata was prześladują, lecz płaczcie dlatego, że one nie znają Pana! (DD I/3).

Pozwólcie na osobisty dodatek. Salwatorianie nauczyli mnie bardzo ważnej rzeczy w życiu duchowym, którą dostrzegam również w perykopie na dziś, gdy czytam, że zapłakana Maria Magdalena nie od razu rozpoznała Jezusa: Szukaj Boga i bądź uważna, bo On przychodzi tak, jak chce przychodzić. Bądź uważna, bo będziesz stać i płakać, i szukać, gdy tymczasem Jezus będzie tak blisko, że bliżej się nie da. Może dlatego od Ojca Założyciela zaczerpnęłam sobie wezwanie do własnej modlitwy: Jezu, bądź mi Jezusem! (DD I/32).

Jezus pyta Marię: „Kogo szukasz?”. To pytanie zdaje się towarzyszyć także wszystkim godzinom spędzonym przez Ojca Franciszka przed Tabernakulum, sam na sam z Nim (Szukaj samotności i poświęć się modlitwie – DD III/1), które zbudowały zażyłość wyjątkową i głęboką. Z tej relacji rodziły się wszystkie inne więzi, naznaczone „rodzinną” gotowością ratowania każdego człowieka. Nic dziwnego, że Jordan zanotował również: Szukaj wszystkiego u Tego, który chce i może dać! (DD II/3). Kto potrafi prawdziwie klękać przed Bogiem – wie, że wszystko jest Jego darem.

Kogo szukasz – to kluczowe pytanie w wierze. Ojciec Jordan też je zadawał. I choć w Dzienniku odpowiadał sobie, niesie tę odpowiedź i nam: Nie szukaj nigdy siebie, lecz jedynie Boga, swojego Stwórcę i najwyższego Pana! (DD I/93). Na tej odpowiedzi zbudował zasady obowiązujące w Towarzystwie; do przestrzegania przez wszystkich, którym Ewangelia nie pozwala usiedzieć w miejscu: Szukaj mojej Chwały, szukaj zbawienia bliźniego! Nie mów niczego, co nie zmierza do tych celów (DD I/192).

Jest w Dzienniku Duchowym zaznaczone jeszcze jedno szukanie, być może wcale niewolne od łez, które w oczekiwaniu na beatyfikację ciągle przyciąga moją uwagę. Jordan zaczerpnął je od św. Augustyna: Chwała musi szukać ciebie, a nie odwrotnie (DD I/65). Całym życiem i całym sobą Sługa Boży Franciszek zrealizował tę zasadę. A wkrótce – jako oficjalnie błogosławiony – osobiście potwierdzi: Szukaj tylko Boga, a On pierwszy cię znajdzie. I wezwie po imieniu, by z czasem innych obdarzyć łaską wzywania ciebie.

*

Warto zajrzeć tutaj:

fot. Wydawnictwo Salwator

…a zamówić można TU

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s