Bądź miłosierny, ponieważ Bóg też jest miłosierny!
DD I/93

Ewangelia na dziś mówi, że odmierzą mi taką miarą, jaką i ja mierzę (por. Łk 6, 36-38). Jeśli sama sobie wyznaczam miarę, którą i mnie odmierzą, to muszę siebie uczciwie zapytać – jaka jestem? Jaka jestem naprawdę?

Nie, nie odpowiem na to na blogu. Tu łatwo się wybielić. Można sobie dobrać słowa. Jedne wykreślić, inne dopisać. Lepiej szukać odpowiedzi przed Bogiem. Tam się nie da udawać.

Taki na przykład Jordan – nie udawał. Ani sam na sam z Nim, ani otoczony ludźmi. Jak widać z cytatu powyżej – dobrze znał dzisiejszą Ewangelię i słuchając jej – najpierw kierował wezwanie do siebie, dopiero później do innych (por. DD I/157). Gdzie by nie był – miarę miał jedną: miłosierdzie Boże. Czyli: miłość bez miary. Tego nie sposób podrobić. To albo będzie autentyczne, albo tego wcale nie będzie.

Wystarczy przywołać kilka zdarzeń z życia Ojca Franciszka, by wiedzieć, że naprawdę sami tworzymy wokół siebie atmosferę miłosierdzia, lub atmosferę braku przebaczenia. Można rozkręcić spiralę potępień, albo budować klimat zrozumienia. Można się bawić w sędziego, albo wzorować się na Lekarzu, który chce pomóc, a nie osądzać (por. Mk 2,17). Jak było z tymi misjonarzami z Assam w Indiach Północnych, co oskarżyli Jordana o wariactwo i megalomanię? Mógł im nie przebaczyć, a przebaczył. Z kolei oni mogli szukać zrozumienia, a nie kłamać i potępiać. Tak to już jest – dobro i zło, miłosierdzie i przebaczenie, nie biorą się znikąd. To my je sprowadzamy na ten świat. W zależności od miar, których używamy…

Co przyniosła na świat miara Ojca Jordana jego duchowym dzieciom? I wszystkim, którzy w taki czy inny sposób się z nim stykają?

Wiele przyniosła.
Miłość i dobroć Zbawiciela, naszego Boga (por. DD IV/37). Łagodność w charakterze i słowach (por. DD I/25), wyrozumiałość (por. DD I/24), troskę (por. DD I/43), skromność (por. DD I/53) radość dobroczynną i budującą (por. DD I/16). No i to „widowisko poruszające” – jak nazywano wielogodzinną modlitwę Ojca Założyciela, której owocem był taki właśnie styl życia, wciąż pociągający wielu. Aż chce się dodać: szukaj miary na modlitwie – a będzie dobra, ubita, utrzęsiona…

Gdyby absolutnie nic od nas nie zależało, można byłoby mieć uzasadnione pretensje do całego świata, że jest nieczuły i zły. Ale nie stworzono nas bezwolnymi istotami, które tylko obserwują i akceptują wydarzenia dziejące się wokół. Skoro można napominać siebie jak Ojciec Franciszek: Bądź miłosierny… to znaczy, że potrafimy kształtować nasze życie. A skoro tak – to, czy chcemy, czy nie, życie innych także może wzmacniać się dzięki nam. Albo może przez nas słabnąć…

Odmierzą nam taką miarą, jaką i my mierzymy.
Zatem – co jest w naszych rękach – róbmy najlepiej, jak potrafimy.

*

Ps. „Zachowaj w nas dzieło swojego Miłosierdzia” – zapisałam sobie na rekolekcjach Lectio Divina ze św. Łukaszem. To zdanie okazało się inspiracją do wcześniejszego wpisu na tym blogu, opublikowanego w święto św. Łukasza Ewangelisty. Chyba warto go dziś przywołać. Jest TUTAJ.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s