Jeżeli nie lękamy się szatana, to on lęka się nas.
DD IV/28

Wydawało się, że to jest ten moment, kiedy będzie można Go złamać. Czterdzieści dni Jezus pościł – to musiało osłabić. Ale choć Jego ciało faktycznie osłabło (poczuł głód), duch się wzmocnił. Mocny Ojcem, mocny duchem – mógł zwyciężyć. I zwyciężył. Wiele się można nauczyć z tego zwycięstwa.

Sługa Boży Franciszek Jordan, toczący niejedną walkę duchową, którą wygrywał wiernością i ufnością Bogu, uczy mnie słuchania dzisiejszej Ewangelii o kuszeniu na pustyni (por. Mt 4,1-11). Modlący się godzinami – także w kryzysie – Ojciec Jordan przypomina mi, że Jezus walczy za nas i o nas. To nie jest potyczka, która dotyczy tylko Jego samego. Kumulują się w tej walce wszystkie ludzkie zmagania o to, by Bóg był pierwszy, by nie stracić Go z oczu, by dać Mu w naszym życiu należne miejsce. Te „duchowe boje” to nie jest sprawa tylko Wielkiego Postu. Każdy dzień, jeśli ma być zwycięstwem, domaga się uznania, że wygrać można tylko wówczas, gdy wybiera się Boga. Gdy Jego cierpliwie realizowany plan na moje życie jest ważniejszy, niż jakaś diabelska oferta drogi na skróty. Gdy On staje się dla mnie punktem odniesienia i ostatecznym celem.

Po tylu już pierwszych niedzielach Wielkiego Postu z tą i innymi perykopami o kuszeniu na pustyni (por. Mk 1,12-15; Łk 4,1-13) można powiedzieć, że w zasadzie wszystko już wiemy. Znamy metody i przebieg walki (Szatan stara się zawsze rozbudzić złe i nieufne myśli u tych, dzięki których rzetelnym wysiłkom mogłyby i powinny powstać rzeczy wielkie na chwałę Bożą i dla zbawienia ludzi – DD I/66), jasne jest, co czeka na jej końcu. Możemy być pewni, że nie jesteśmy sami i mamy na Kim się oprzeć: Mój Królu, Ty wiesz przecież, co znaczy być kuszonym; zlituj się nade mną i zabierz ode mnie pokusę, lub daj mi siłę ją przezwyciężyć! (DD I/66).

W Dzienniku Jordan sparafrazował taki cytat z Drugiej Księgi Kronik: Nie bójcie się, ponieważ walka ta nie jest wasza, lecz jest sprawą Boga (DD I/163 – 2 Krn 20,15; powtórzył to również w DD II/110 w dosłownym brzmieniu: nie wy będziecie walczyć, ale Bóg). Z kolei zdanie z Księgi Syracha: …Pan Bóg będzie walczył o Ciebie (por. Syr 4,28) zanotował sobie od razu dwujęzycznie: po syryjsku i po łacinie. Był poliglotą, mógł tak zrobić bez większego problemu. Ale zawsze bardziej chodziło Mu o realne zgłębianie słowa Pisma, niż o same umiejętności językowe.

Bo najskuteczniejszą metodą walki ze słowem kuszenia jest słowo Boże. Ono walczy pierwsze za nas i o nas. Czy poruszając – zachwyca, czy raczej – budzi opór, walczy i chce uratować. Warto zawsze mieć odpowiednie słowo w zanadrzu, bo naprawdę „nie samym chlebem żyje człowiek…” (por. Mt 4,4). Franciszek od Krzyża niejedno takie karmiące go zdanie miał. Jak chociażby: Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia, z Listu do Filipian (Flp 4,13). Zapisał je w swoim Dzienniku aż siedemnaście razy. Zresztą – on po prostu żył Biblią – z nią przeżywał radości, z nią przezwyciężał pokusy. Pięćset cytatów ze słowa Bożego w Dzienniku Duchowym to ani przypadek, ani treść ot, tak zapisana na kilkunastu kartkach w zeszytach. To była treść życia. Jego codzienny chleb.

Cytowany u góry wpisu tekst o szatanie, który boi się nie bojących się jego, to także owoc Jordanowego życia słowem Bożym. Ojciec Franciszek sparafrazował fragment z Listu św. Jakuba: „Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was” (Jk 4,7). Kto cały żyje w Tym, który powiedział szatanowi: „precz”, faktycznie wie, że – choć nie wolno Złego bagatelizować – nie ma się też czego bać.

Skojarzyłam sobie ten cytat z dzisiejszą Ewangelią również dlatego, że zawiera datę. Konkretnie: 1916 rok, dwa lata przed śmiercią Ojca Franciszka. Co prawda, to jeszcze nie była chwila największego pogorszenia zdrowia Założyciela, ale – bądźmy realistami – jego dolegliwości, z którymi zmagał się od dzieciństwa, nie raz mu fundowały znaczne osłabienie ciała. Pozwalam sobie na intuicję, że parafrazowane słowa o szatanie z Listu św. Jakuba i tuż obok notatki o: zaufaniu i przylgnięciu do Ojca, Potężnego Obrońcy, Wszechmogącego – to swoisty opis dzisiejszej ewangelicznej sceny na pustyni. Tylko, że doświadczanej wprost, w życiu.

Pokusa i walka duchowa nie są obce nikomu. Nawet Zbawicielowi. A On już to wszystko zwyciężył. Teraz nam pozostaje – pod okiem Boga (por. DD I/163*) – walczyć i Jego mocą – zwyciężać.

*

Ps. Dialog rodzinny:
Kuba (lat 5): Ciocia, chcesz obejrzeć album, co go narysowałem?
Ja: No pewnie! A o czym ten album?
Kuba: No jak to o czym? O samochodach. Tobie też taki zrobię.
Ja: Ale o samochodach?
Kuba: Co ty! O tym, co najbardziej lubisz.
Ja: O! A o czym?
Kuba: No jak to o czym? O Bogu!

Dziś Kuba ma szesnaście lat, ale daje do myślenia tak samo jak wtedy, gdy miał pięć. I wciąż nieświadomie mnie uczy, że lepiej wybierać Kogoś, niż coś.
#NaszWielkiPostzJordanem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s