Wykonuj wszystkie czynności tak, jak gdybyś widział Boga rzeczywiście przed sobą!
DD I/15

Bliscy są mi uczniowie Jana z dzisiejszej Ewangelii (por. Mt 9, 14-15), którzy stają przed Jezusem i pytają Go, o co chodzi z postem. Tak, jak bliski jest mi Ojciec Jordan, gdy ze wszystkim, czego nie rozumie, klęka przed tabernakulum.

Gdy słucham dziś uczniów Jana, uświadamiam sobie, że mnie też zdarza się wpadać w pułapkę porównywania się z innymi. Na wielu płaszczyznach, w różnych sprawach. Czasem nawet w kwestiach wiary i jej praktykowania, tak jak to słychać u św. Mateusza: czemu my pościmy, a oni – nie? Całkiem możliwe, że – gdybym była salwatorianką – porównywałabym się z innymi zgromadzeniami i narzekała, że tamte mają bardziej znanych i docenianych założycieli, którzy nie musieli tyle lat czekać na beatyfikację. I nie potrzebują żadnych, amatorskich blogów.

Dzisiejsza Ewangelia podpowiada mi, że da się wyjść z tej pułapki niezrozumienia i porównywania. Jak? Po prostu trzeba z tym iść do Jezusa.

Ojciec Jordan raczej się z nikim nie porównywał, ale też radził się Boga. Wiele razy, w każdej sprawie. Gdy życie stawiało go wobec bolesnych wydarzeń, niezrozumiałych postaw ludzi, albo krzywdzących opinii o nim, lub jego dziele założycielskim – szedł z tym do Zbawiciela. Właściwie – on ciągle z Nim był. Cały Dziennik Duchowy jest jego rozmową z Bogiem. Zapisaną tak, że z pasją czytana – zdaje się wybrzmiewać jak żywy dialog, którego dane nam słuchać.

Uczniowie Jana pytają Jezusa o to, o co i my teraz powinniśmy Go pytać – o post.

Papież Franciszek w tegorocznym orędziu na Wielki Post napisał: „Im bardziej damy się zaangażować Jego Słowu, tym bardziej uda się nam doświadczyć Jego bezinteresownego miłosierdzia względem nas. Nie pozwólmy zatem, aby ten czas łaski przeminął daremnie, w zarozumiałym złudzeniu, że to my jesteśmy panami czasów i sposobów naszego nawrócenia ku Niemu”.

Czyli – jeśli ogłoszę się „panem czasów i sposobów” mojego nawrócenia ku Niemu, nic z tego Wielkiego Postu nie będzie. Choćby był pełen wyrzeczeń i umartwień, których inni, na przykład, wcale nie podejmują. Co zatem robić, jak pościć? – pytam imiennika naszego Papieża, Ojca Franciszka.

Post jest sposobem na bycie z Jezusem – tłumaczy mi dzisiejsza Ewangelia oraz Jordan podejmujący umartwienia i zaledwie wczoraj „czytający” razem ze mną słowo Boże o braniu krzyża i naśladowaniu Zbawiciela (Módl się wiele i czyń pokutę – DD II/31; Umartwienie – Umartwienie – DD II/106; Zaparcie się siebie – umartwienie. Jeśli kto chce pójść za Mną… – por. DD III/30).

Jeśli w poście chodzi o to, by Go naśladować – ucz się czuć i myśleć jak Jezus. Stawiaj Go w centrum i pozwalaj Mu robić porządek z twoimi odczuciami i myślami. I… z postami, które nieraz tak uparcie i bez rozeznania podejmujesz, że w końcu nie tylko nie zbliżają do Boga ale i oddalają od człowieka. Umartwienie zmysłów w patrzeniu, słuchaniu, mówieniu jest istotnie cenniejsze niż noszenie włosiennicy i pasa pokutnego (DD II/9*).

Pytaj Boga o sens podejmowanych działań. Zamiast się niespokojnie rozglądać co robią inni, razem z Nim pogłębiaj intencję i zrozumienie tego, co już robisz. Jeśli chcesz z pomocą Bożą wykonać to dzieło to nie opuszczaj medytacji! (DD I/150).

Ucz się bycia z Jezusem w każdym momencie Jego (i twojego) życia. Przecież w słowach: aby znali Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (por. J 17,3; DD I/83, DD I/178) chodzi o to, że poznać trzeba całego Chrystusa. Nie zatrzymywać swojego serca tylko na jednej z Jego tajemnic. Jezus nie tylko uzdrawiał, nie tylko wskrzeszał, nie tylko upominał, nie mówił tylko do Żydów, nie tylko pościł, nie tylko działał i nie tylko się modlił. Nie jest tylko cierpiącym Sługą Jahwe i nie jest tylko Zmartwychwstałym Kyriosem. Nie cierpiał tylko i też się tylko nie weselił. Poznając Jego całego, wreszcie możesz zacząć naprawdę poznawać siebie: Żebym poznał Ciebie, żebym poznał siebie (DD II/102).

Ucz się przeżywać wszystko to, co i On przeżywał. Mówiąc w „języku” SDS – towarzysz Mu. I pozwól, by On towarzyszył tobie. W weselu i w smutku. W cierpieniu i w powodzeniu. Kiedy się śmiejesz i kiedy płaczesz: O Jezu, złącz mnie tak serdecznie z Tobą, żebym (jeśli taka jest Twoja wola) już nigdy nie poniósł szkody na mojej biednej duszy! (DD I/37).

Tak się rodzi głęboka, bliska relacja ze Zbawicielem. I zdrowe relacje z ludźmi.
Czy nie po to właśnie jest post?

*

Ps. Najtrudniejszy post polecił mi kiedyś…spowiednik. O chlebie i wodzie? Bynajmniej! W czasie podwójnej sesji na studiach (byłam dwukierunkowcem) kazał mi…chodzić spać o 23.00. Serio. Ucinał wszelkie dyskusje pt. „Przecież nie zdam” oraz „I tak nie zasnę”. Nie znałam wtedy Ojca Franciszka posłusznego zawsze spowiednikowi. Ale się posłuchałam. Z trudem o tej porze zasypiałam, ale egzaminy bez trudu i w porę zdałam. I jakoś nigdy nie powiedziałam tamtemu spowiednikowi, z którym już nie mam żadnego kontaktu: dziękuję. Więc – może chociaż teraz?
#NaszWielkiPostzJordanem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s