Daj dni bliźnim. Weź noce [przeznacz noce] na modlitwę w skupieniu.
DD I/64

I znowu historia, której już z Ojcem Jordanem słuchaliśmy. Raptem cztery dni temu. Ale on lubi powtórki. Wie, że do słowa Bożego trzeba ciągle wracać, jeśli chce się na nim zbudować swoje życie. Wiedział to i św. Józef, o którym raz jeszcze wspomina Ewangelia.

We fragmencie na dziś znów jest mowa o śnie św. Józefa (por. Mt 1,18-24). Gdyby wziąć do ręki całą Ewangelię św. Mateusza, zwrot „we śnie” w odniesieniu do Józefa, znajdzie się kilka razy. Właściwie wszystkie najważniejsze zwroty akcji u Świętej Rodziny dokonują się dzięki jego snom. We śnie Józef dowiaduje się, że ma przyjąć do swego domu Maryję (Mt 1, 20 – i o tym jest dziś), wyruszyć do Egiptu (Mt 2, 13), powrócić stamtąd po śmierci Heroda (Mt 2, 19), a nawet że ma osiedlić się w Galilei (Mt 2, 22).

Powtarzające się sny jakoś mi sugerują, że „czas akcji” tych Bożych zdarzeń w historii św. Józefa – to noc. Oczywiście – niekoniecznie. Ale przypominam sobie od razu, że jest to też częsty „czas akcji” u Ojca Jordana, słuchającego Boga nocą, na wielogodzinnej modlitwie. Dla niego: Nocna modlitwa – skarb! (DD II/68). Dlatego w swojej pasji ratowania wszystkich na wzór Chrystusa – tak jak On – dni dawał ludziom, noc pozwalał wziąć Bogu (Łk 6,12; DD I/64; DD I/52). Pisał sobie wprost: Naśladuj kochanego Zbawiciela w tym, że przynajmniej część nocy poświęcisz samotnie na modlitwę! (DD I/135). I tak, jak notował – robił.

Być może nieprzypadkowo spotykam ich obu – Józefa i Franciszka – nocą. Bo – tak po prawdzie – nocą powstaje ten wpis.

Można powiedzieć, że noc to czas uprzywilejowany w kontakcie z Bogiem. Cichną głosy świata, człowiek pozostaje sam na sam z ciszą, w której zdecydowanie łatwiej usłyszeć i przyjąć Jego wezwanie. Ciemność zawsze jakoś prowadzi również w głąb siebie. A mówią, że najgłębiej w nas jest… plan Boży. Może to dlatego aż tyle w życiu św. Józefa i Ojca Franciszka działo się nocą?

Niezręcznie mi trochę – rozważać, co Ojciec Franciszek Jordan mógł przeżywać na nocnej modlitwie. W końcu to były bardzo intymne chwile – tylko jego i Boga.

Ale – być może – właśnie wtedy odkrywał naglącą go pasję, jako dzieło wyłącznie Boże, bo konfrontował je ze swoją słabością i zmęczeniem? Kto od czasu do czasu modli się nocą, ten wie, że – bardziej czy mniej – ale doświadcza się tego.

Może – w ciemności nocy – prosił o światło i tak został poruszony, by zapragnąć: Bądź jasno płonącym ogniem dla… (DD II/26), a potem rzeczywiście przejmował ten ogień, którym rozpalał serca milionów…?

A może, modląc się w nocy, Ojciec Jordan toczył swoją walkę duchową i zmagał się z nocą w sobie, czyli odkrywał „tereny” wciąż niezagospodarowane przez Pana Boga, w których człowiek żyje po ciemku, chowając przed Światłością (por. 1 J 1,5) swoje lęki, pożądliwości i rany?

Może właśnie wtedy najmocniej doświadczał, jak wytrwała modlitwa w mrokach i cierpieniach, pokazuje prawdę z dzisiejszej Ewangelii – że On cały czas jest przy nas, bo takie jest Jego imię: Emmanuel – Bóg z nami?

Raczej nietrudno się domyślić, że Franciszek od Krzyża najczęściej trwał na nocnej modlitwie sam. Była to przestrzeń niedostępna dla oczu współbraci, którzy za dnia dość chętnie przypatrywali się Ojcu Założycielowi, kiedy ten się modlił. Czytając w Biblii o zawsze milczącym Józefie mogę przeczuwać, że do czasu interwencji anioła – on także był sam. Nikogo poza Bogiem nie radził się, czy ma przyjąć do domu Pannę z Dzieckiem, łamiąc nakazy Prawa. Może również dlatego, jak sugeruje Dziennik Duchowy, Ojciec Jordan dbał o głęboką więź z tym świętym? Wzywaj także częściej ufnie św. Józefa, aby on uzyskał dla Ciebie wielką łaskę (DD II/86).

Obaj dobrze wiedzieli, co to znaczy budować swoje życie na Bożym słowie, którego usłyszenie i przyjęcie nie dla wszystkich będzie oczywiste. Faktycznie:„Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J, 1,11).

Obaj wiedzieli też, że „tyle daje On i we śnie tym, których miłuje” (Ps 127, 2). Sny Józefa z Ewangelii przypominają mi sny Ojca Jordana, które opisał w Dzienniku. W jednym (całkiem adekwatnym do perykopy na dziś) -pośród udręczenia – ukazała mu się serdecznie uśmiechnięta Maryja z Dzieciątkiem na ręku (por. DD I/121). Innym razem wspominał tak: W nocy widziałem we śnie św. Franciszka z Asyżu, ubranego w habit. Płakał (cieszył się nami). Prosiłem go, by pobłogosławił Towarzystwo. Pobłogosławił mnie i Towarzystwo. Po tym przebudziłem się (DD I/184). Nieśmiało się zastanawiam: czy święty, przebywający już z wszechwiedzącym Bogiem i nieograniczony przecież czasem, płakał, czyli cieszył się Towarzystwem z 1885 roku (data snu), czy Towarzystwem na wszystkich etapach jego historii, a więc także…nami?

Jakby nie patrzeć – dla nich obu – św. Józefa i Ojca Franciszka – noc stawała się przestrzenią spotkania z Bogiem. To dobre odkrycie na Adwent. Bo – już za chwilę – właśnie noc będzie przestrzenią spotkania Boga ze wszystkimi. Od pasterzy – zawodowych zbójów palestyńskiej ziemi, którym Bóg urodził się „pod nosem”, po Mędrców ze Wschodu, wielkich uczonych, którzy pokonali szmat drogi, aby Go zobaczyć.

Dzisiejszy sen Józefa, po którym „uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański”, o kolejny krok przybliża mnie do Betlejem. To Już prawie ta Noc, inna niż wszystkie, co zamiast ciemności przyniesie ludziom światło. A Bóg, który stał się Człowiekiem, naprawdę będzie Bogiem z nami. Przez wszystkie dni – i noce – aż do skończenia świata.


Jezu, Zbawicielu ludzi, za wstawiennictwem Twojego Sługi Ojca Franciszka – trwającego nocą na modlitwie za wszystkich, czyli także za mnie – pomóż mi nigdy nie zwątpić, że jesteś Bogiem z nami zawsze, nie tylko w Noc Betlejemską.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s