Najlepszy Ojcze, patrz, cierpię; pomóż mi, pokaż mi drogę!
DD IV/20

Skoro całe życie jest Adwentem, a życie zawsze ma swoje bolączki, żaden Adwent nie jest wolny od trudu. I dobrze, bo trud może pomóc odkryć sens czuwania: rzeczywiście potrzebuję Boga, któremu nie jest obcy człowieczy los.

W dzisiejszej Ewangelii (por. Mt 11, 28-30) Jezus pragnie gromadzić przy sobie wszystkich obciążonych i utrudzonych. Bóg, który stał się Człowiekiem dobrze wie, jakie jest życie. Jest świadom ludzkich granic. Nawet więcej – szanuje je i kocha, skoro gotów był przyjść na ziemię jako bezbronne Dziecko i w tak delikatnej postaci uczyć ludzi, jak troszczyć się o innych i samego siebie.

„Trudny, ale błogosławiony początek” – tak zaczyna się życiorys Ojca Jordana, zapisany w Dzienniku Duchowym. Początek zgryzoty i strapienia – zapisał sobie już na pierwszych stronach swoich zeszytów z notatkami (DD I/6). Nie ma w tych słowach ani trochę przesady. Jemu obca była pusta gadanina. On faktycznie wiedział, co znaczy być utrudzonym i obciążonym i to nie tylko na starcie swojej życiowej drogi. To właściwie był jego chleb powszedni. Różnie smakował i bywał trudny do przełknięcia. Ale – w wiernym przyjmowaniu codzienności – zawsze był „jedzony” w towarzystwie cichego i pokornego sercem Jezusa. Nigdy bez Niego. Dlatego – jak to chleb – ostatecznie dawał wzrost. Zwłaszcza ten duchowy. I tu wcale nie chodzi o to, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Raczej: wszystko, co jest przeżywane ze Zbawicielem, może stać się zbawienne.

Tak, jak Ojcu Franciszkowi przez całe życie towarzyszyła wielka pasja, tak często dotykało go zmaganie duchowe. Zresztą, wcale nie ukrywał, że cierpi (moje cierpienia są wielkie…). Nie chcę zbyt wiele pisać o tych jego cierpieniach, bo nie ma nic trudniejszego, niż próbować wyrażać nie swój ból. Ale po lekturze Dziennika jednego jestem pewna. Tak, jak bardzo palił go ogień pasji, tak mocno raniło go, gdy inni robili wszystko, by ten ogień w nim ugasić. I wiedział, że takie rany może uleczyć tylko Jezus: Żadna zdrada, żadna niewierność, żaden chłód, żadne szyderstwo, niech nie umniejszą twojego ognia! Wszystko jednak przez Niego, z Nim i dla Niego (DD II/1). To On jest nadzieją, która sprawia, że cały ciężar staje się słodki i przyjemny (por. DD I/188). Zatem – mamy na tym świecie jeden, najlepszy, potwierdzony całą Ewangelią, sposób na cierpienie – przyjście do Zbawiciela. Tam zawsze czeka pokrzepienie i kojąca myśl: wszystko jest po coś. Choćby bolało. Jeśli się to przeżywa z Bogiem, na bólu się nie skończy. Niejedno przecież Chrystus powiedział światu swoim cierpieniem, ale nie było to Jego ostatnie słowo.

Dużo się nauczyłam od Ojca Jordana cierpiącego. Tak jak od ewangelicznych obciążonych i utrudzonych, którzy już wiedzą, że bez Jezusa nie zajdą daleko. To ważne w Adwencie i w ogóle w życiu – przyznać: bez łaski Bożej nie dam rady. Czyli naprawdę potrzebuję Mesjasza. Wtedy dopiero wiem, że nie ma cierpienia dla cierpienia i nie czuwam dla czuwania. Czuwam (także wśród cierpień) ze względu na Niego…i na siebie.

Jezus wzywający w Ewangelii utrudzonych i obciążonych, wzywa również mnie, by zrobić sobie dziś rachunek sumienia. Na przykład ze spraw, z którymi nie umiem sobie poradzić tylko dlatego, że nie chcę nikogo prosić o pomoc. Z (nie)respektowania własnych granic, które Bóg uznał i pokochał, skoro zdecydował się być Człowiekiem. Albo z zapominania, że ciężar noszony bez Boga może stać się przekleństwem, a zaniesiony do Niego – błogosławieństwem…

Ojciec Franciszek Jordan, dźwigający niejedno i powtarzający co rusz – np. w samym Dzienniku siedemnaście razy: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13) – też ma mi dziś coś ważnego do powiedzenia:

Skoro nie ma życia bez trudu, to nie noś trudu bez Boga. Bo co się wtedy stanie z twoim życiem?

Jezu, Zbawicielu świata, za wstawiennictwem Twojego cierpiącego Sługi Ojca Franciszka, ucz mnie jak przychodzić do Ciebie z każdym trudem mojej codzienności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s