Więcej zaufania Bogu w tym, co dotyczy ciebie! W Tobie, o Panie, złożyłem moją nadzieję, nie będę zawstydzony na wieki.
(Bardzo często!)
DD IV/34

Zdarza mi się podejmować lekturę Dziennika Duchowego „po datach”. To znaczy sprawdzam, czy jest jakaś notatka, którą bł. Franciszek Jordan zrobił w danym dniu, na przykład takim jak dziś. I rzeczywiście – zrobił.

To ciekawy zapis, choć nie jedyny tak skonstruowany. Dwudziestego siódmego stycznia 1917 roku, a więc rok przed śmiercią bł. Franciszek od Krzyża zapisał sobie słowa, ujęte dziś u góry wpisu. Zrobił to w swoim wielojęzykowym stylu, bo w jednej notatce ujął język niemiecki, swój język ojczysty i łacinę, można by powiedzieć – język kościelny.

W oryginale wygląda to tak: Mehr Gottvertrauen quoad te. In te Domine speravi non confundar in aeternum (Saepissime). Tak…cały Błogosławiony i te jego “dwa w jednym”… Ostatecznie tylko on sam wie, dlaczego tak to zapisał. Ale dzisiejsza Ewangelia, w której Jezus przestrzega uczniów: „uważajcie, czego słuchacie” (por.  Mk 4,21-25), trochę mi podpowiada dlaczego mógł tak zrobić.

Zawsze, kiedy bł. Franciszek pisze po niemiecku przychodzi mi na myśl, że mówi „silniej” do siebie. Więcej jest takich zapisów właśnie pod koniec życia. Rzadziej już wtedy cytuje przeczytane lektury duchowe, częściej czyni zapiski bardzo osobiste. Spotkanie z łaciną akurat w tym fragmencie wydaje się odniesieniem do końcówki hymnu „Te Deum”, która zresztą pojawia się też w innych miejscach Dziennika.

Ufności, której potrzebujemy w każdej chwili życia, a chyba szczególnie u jego schyłku, można się nauczyć słuchając właściwie, to znaczy słuchając Boga i Kościoła. Z rady bł. Jordana wynika, że trzeba to robić najczęściej (tak dosłownie należałoby przetłumaczyć saepissime, o ile coś jeszcze pamiętam z czasów nauki łaciny. Wiecie, w liceum miałam kartkówki CO TYDZIEŃ przez cztery lata. I lektorkę, która zawsze już w drodze do biurka po wejściu do sali odpytywała z końcówek. Teraz, dwadzieścia lat po maturze zrozumiałam po co…).

Ewangelia na dziś mówi dość wyraźnie: to, czego słuchamy decyduje o naszym myśleniu, działaniu, samopoczuciu. Potrafi dać lub odebrać poczucie wartości. Może wskazać lub przesłonić właściwy cel. Naprawia, albo psuje życie. Dlatego trzeba uważać na to, czego się słucha. Zaraz po słowach o słuchaniu Jezus wspomina o właściwej mierze. To ciekawe powiązanie. Wygląda na to, że od miary słuchanych słów zależy to, kim się stajemy. Jeśli słuchamy rzeczy wartościowych, będziemy się rozwijać, będziemy stawać się coraz bardziej na miarę tego dobra, które do nas dociera. I będziemy wiedzieć, że nikt nie dostaje światła jedynie dla siebie…

Pozwolę sobie przy tej okazji wspomnieć coś jeszcze. Zarówno słuchanie słowa Bożego, jak i słuchanie Dziennika Duchowego, to więcej niż koncentracja na słowach. Tu i tu kryje się życie, w którym przecież „mówią” nie tylko słowa, ale też gesty, postawy, czyny. W Ewangelii nie jest napisane: „uważajcie na słowa”, bo Jezus mówił nie tylko słowami. Gdzieś – nie pamiętam gdzie, jest w Piśmie Świętym o tym, że i czyny trzeba usłyszeć. Tekst grecki Ewangelii na dziś  jest bardzo, bardzo wprost o tym: „PATRZCIE, czego słuchacie” („Blepete ti akuete”). A bł. Franciszek też różnie głosił kazania…

Moja przygoda z Dziennikiem Duchowym trwa już jakiś czas i cały ten czas próbuję usłyszeć w nim więcej, niż zapisane słowa. Może dlatego, że nie przedstawiono mi bł. Franciszka od Krzyża Jordana słowami. Nie wręczono mi do ręki Dziennika, nie wyświetlono cytatów, nie przeczytano biografii. A mimo to dano mi go usłyszeć i jak widać – naprawdę mocno, skoro Słowo z Jordanem istnieje.

Jedną z pierwszych rzeczy, która zachwyciła mnie w bł. Franciszku od Krzyża była jego postawa, którą przyjmował na modlitwie. Wyobrażałam ją sobie przez lata, „sklejając” z zachowanych tu i ówdzie skrawków wspomnień. Czytając je uczyłam się „patrzeć” na człowieka, o którym opowiadają. Współcześni Założycielowi współbracia mówili, że podpatrując go modlącego się w kaplicy słuchali najlepszego kazania bez słów. A on nawet nie zdawał sobie sprawy, że trwając w milczeniu przed Bogiem – GŁOSI…

Tu wraca mi Ewangelia i wezwanie Jezusa: „Uważajcie (patrzcie!), czego słuchacie…”  Przecież w słowie Bożym też słucham całego życia Boga! Boga, który mówi słowami, ale i Boga, który mówi dotykiem, spojrzeniem, działaniem, czy po prostu byciem – akurat tu, akurat wtedy i dokładnie w tym, co dotyczy ludzi. A z kolei w Dzienniku słucham człowieka, który żyje jedynym i prawdziwym Bogiem…

Wiedziałam bardzo niewiele o bł. Franciszku, kiedy stał się dla mnie „Kaznodzieją na klęczkach”. I nie wiedziałam, że bez słów będzie mi opowiadał na przykład dzisiejszą Ewangelię. Od „Kaznodziei na klęczkach” zaczęło się również coś, co z czasem ułożyło się w dłuższy tekst, który – dość niechętnie – nazywam „moją litanią”. Niechętnie, bo skoro zrodziła się z słuchania, to wcale nie jest moja i bardzo wyraźnie przypomina mi, że mam za co śpiewać „Te Deum”.  Wezwania wzięły się z lektury Dziennika Duchowego, przemówień do współbraci i z biografii bł. Franciszka Jordana – nie tyle z tej spisanej w książkach, ile z usłyszanej czynem, czyli pokazanej życiem. Konkretnym życiem.

Tekst nie jest skończony i nie stanowi żadnej „konkurencji” dla litanii za wstawiennictwem bł. Franciszka od Krzyża Jordana, która została już napisana. I nie wiem też, czy na pewno chodzi o to, żeby ten tekst skończyć. Może właśnie taka ta litania ma być, otwarta na nowe, jak uważne uszy i serce, zdolne usłyszeć co mówią nie tylko słowa?

Błogosławiony Franciszku…

Stworzony przez Bożą Opatrzność

Biedaku bogaty Bogiem

Synu spracowanych rodziców

Poruszony na drodze pierwszych sakramentów

Zdolny się uczyć z każdej sytuacji życiowej

Kapłanie z dłońmi robotnika

Kapłanie o Jezusowym sercu

Ojcze Rodziny przygarniającej wszystkich

Zgłębiający modlitwą każdy język ludzkiej duszy

Cały zasłuchany w słowo Boże

Ewangelio pisana dzisiaj

Uosobienie Reguły zakonnej

Domierzone narzędzie Bożej Opatrzności

Ojcze wszystkich, co zapomnieli, że mają Ojca Niebieskiego

Ojcze, który umiałeś być bratem dla każdego

Kaznodziejo na klęczkach

Robaczku większy od Serafina

Miłośniku nocnej modlitwy

Pasjonacie bliski każdemu

Zatroskany o choćby jednego

Dostrzegający w grzeszniku odkupieńczą Krew

Budowniczy Kościoła Chrystusa w każdym zakątku świata

Głoszący Bożą miłość słowem i milczeniem

Niosący prostotą gestów czułość Zbawiciela

Nauczycielu pokory, która jest prawdą

Niezmordowany wędrowcze w cieniu krzyża

Ukrzyżowany świadku Ukrzyżowanego

Apostole poprzez cierpienie

Umiejący nie spocząć dla chwały Bożej i zbawienia dusz

Gotowy umrzeć za wszystkich

Idący do nieba po tej samej ziemi

– módl się za nami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s