Dostrzegaj w każdym człowieku duszę nieśmiertelną, odkupioną drogocenną Krwią i nigdy nie pogardzaj człowiekiem!
DD I/131

W dzisiejszej Ewangelii widzę Jezusa schylonego, piszącego palcem po ziemi, pośród stojących niemal na baczność i przekrzykujących się faryzeuszy oraz uczonych w Piśmie: jak tu ukarać tę kobietę cudzołożną? (por. J, 8 1-11). Dla jednych to historia o grzechu, który niszczy człowieka. Dla drugich – historia Bożej miłości, która ocala, zamiast niszczyć.

Już kiedyś w tej Ewangelii moją uwagę zwróciły dwa słowa: „postawiwszy” i „schyliwszy się”. „Postawiwszy” (doprecyzujmy: na środku) – tego słowa Ewangelista Jan używa do opisu zachowania uczonych w Piśmie i faryzeuszy względem kobiety cudzołożnej. A „schyliwszy się” dotyczy postawy Jezusa, który jakby wcale nie chciał być w centrum tego zdarzenia i tym bardziej nie chciał patrzeć na ową kobietę „z góry”.

Tak ludzka wyniosłość spotyka Bożą pokorę.

Faryzeusze chcą niejako „postawić na środku” grzech, tak, żeby go wszyscy widzieli i uznali za główny element historii kobiety cudzołożnej. A potem mogli ją po swojemu i z całą surowością ocenić – ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Tymczasem Jezus woli się w tym wszystkim… schylić. Bo w logice Boga konsekwencją popełnionego przez człowieka grzechu jest cierpienie, wobec którego lepiej okazać czułość, niż tylko własną „poprawność”. A poza tym – w logice Boga – nie tylko grzech składa się na ludzką historię. Również tę mocno poplątaną. Żeby już setny raz szerzej nie przypominać: Opatrzność Boża stworzyła mnie… (DD I/185).

Nie, On nie staje po stronie grzechu. Ale nie pozwala, by ktokolwiek – i to w imię Boga! – poniżał grzesznika. Nie godzi się na ludzkie sądy. Nawet On – Bóg i Człowiek – jedyny sprawiedliwy – nie osądza, ani kobiety, ani mężczyzn z kamieniami. „Mówi” milczeniem: Im większa świętość, tym większe powinno być miłosierdzie, tym większa powinna być gotowość do tego, by stawać po stronie grzeszników. Nie ma lepszego sprawdzianu świętości niż to, jak traktuje się słabszych, umęczonych grzechem.

To nie „święte oburzenie” jest znakiem świętości, lecz miłosierdzie. Tak się ukazała dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga (DD IV/37). Taki jest Jezus, poruszony we wszystkich okolicznościach niczym innym, jak miłosierdziem (por. MV 8). Po odejściu oskarżycieli kobieta zostaje sam na sam z Nim: „przepaść biedy (miseria) naprzeciw przepaści miłosierdzia (misericordia)” – jak zauważył kiedyś – chyba – św. Augustyn. A Franciszek Jordan zapisał: O Jezu, słodki Balsamie, pachnący we mnie, grzeszniku! O moja Miłości! (DD I/149).

Kobieta cudzołożna usłyszała słowa zaufania: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz” (J 8, 11).
W tych słowach mieści się wiele: prawda o niej, miłość Jezusa i nadzieja.
Taki jest nasz Bóg, który potrafi się schylić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s