Czytaj częściej Pismo Święte; albo lepiej: nigdy nie wypuszczaj Pisma Świętego ze swoich rąk! Sen powinien zastać cię z Biblią w ręce, a święte strony niech przyjmą twoją skłaniającą się głowę.
DD I/145

Zatrzymuje mnie dziś sam początek Janowej Ewangelii na ten dzień, gdy mowa o „tłumach słuchających Jezusa” (por. J 7, 40-53). W tłumie, jak to w tłumie – różne głosy się odzywają. Jedni nie mają wątpliwości, że słuchają proroka, a nawet Mesjasza, inni powątpiewają, że ktokolwiek z ubogiej Galilei mógłby głosić coś, co okazuje się nie tylko prorocze, ale i Boże.

Słowo Boże żyje pośród słów ludzkich, więc głosy tłumu z Ewangelii jakoś spotykają się z głosami, które mnie (i pewnie wielu innym) ostatnio towarzyszą. Zdalna praca obliguje do częstszego niż wcześniej korzystania z sieci. A tam – wiadomo – wszystko i z każdej strony. Od pracy ucznia przesłanej na e-Dziennik, poprzez facebookowe awantury: a to o służbę zdrowia, a to o politykę, a to o szkołę przez internet, a to o to, dlaczego w kościele może być tylko pięć osób, a w takiej Castoramie…, aż do komunikatu naszego Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, podanego wczoraj późnym wieczorem: „Liczba zakażonych w mieście wzrosła do… Apelujemy o spokój i rozwagę”. A ja, patrząc na to wszystko, chyba odczuwam coś przeciwnego.

Nie napisałam tego tekstu wczoraj, jak każdy wcześniejszy. Ale przed snem wzięłam do ręki słowo Boże. Pomyślałam – jeśli coś ma przyjąć moją skłaniającą się głowę, to tylko ono. Jestem wzrokowcem, częsta lektura Dziennika Duchowego sprawia, że w pamięci „widzę” różne zapisy Ojca Jordana. I pamiętam, że powyżej cytatu ze św. Hieronima o lekturze Pisma przez zaśnięciem, jest notatka: Gdzie chcesz znaleźć spokój, jeśli nie jesteś całkowicie w Chrystusie? (DD I/145). Patrzę więc późną nocą w liturgię słowa z dnia: „Tobie powierzam moją sprawę” – zachęca Jeremiasz. „Zatrzymaj słowo Boże” – radzi św. Łukasz w aklamacji. To najlepsza rada jaką można mi dać. Na wczoraj, na dziś, na jutro…

Słucham dzisiejszego tłumu z Ewangelii i słyszę z jednej strony: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak Ten człowiek”, a z drugiej: „Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei.” Można się pogubić słysząc te sprzeczności, których św. Jan nie bał się nazwać rozłamem. Jest na to jedna rada, którą mógłby polecić sam Ojciec Jordan. Po prostu trzeba słuchać dalej, czyli nadal czytać Ewangelię – jutro, pojutrze i potem. Bo przecież ta historia ma ciąg dalszy. I ma też swój koniec, który właściwie okazuje się dopiero początkiem.

Warto i trzeba słuchać słowa Boga, zwłaszcza słysząc wokoło wiele słów ludzi. Dziennik Duchowy Ojca Franciszka potwierdza to niemal na każdej stronie. Nie da się lepiej, niż w pochyleniu nad Biblią – medytować nad Nim i wreszcie rozumieć, jak głębokie więzi łączą Go ze światem – skłóconym, przestraszonym, chorym…

Myślę o tych „tłumach słuchających Jezusa” z dzisiejszej Ewangelii i kojarzę to z Jordanowym pragnieniem ratowania wszystkich, a więc nie lada tłumów, dla których tak naprawdę jest jeden, konkretny ratunek: usłyszeć Jezusa.
Usłyszeć na tyle wyraźnie, by jak strażnicy z dzisiejszej Ewangelii przyznać, że naprawdę nie ma drugiego takiego jak On. I nie dać sobie wmówić, że w Galilei nie było i nie ma proroków. A przy okazji – nie myśleć sobie, że w Gurtweil były tylko słomiane dachy domów i żadnych wielkich ludzi.

Perspektywa tłumów słuchających Jezusa, o jakiej marzył Jordan, zaczynała się w jego samotnym, wytrwałym słuchaniu Zbawiciela w osobistej modlitwie. W pokornym poznawaniu Go w relacji do Ojca, który zmieścił w swojej zbawczej woli cały świat. To daje pokój serca, że żadna pandemia Jego woli nie zdoła zmienić…

Wiadomo – reakcje słuchających Jezusa mogą być różne, bo skoro to ludzie – istoty myślące – to mają też swoje myślenie, nieraz tak bardzo odległe od prawdy o Zbawicielu, że powodują rozłam wśród tych, którzy potrzebują nade wszystko jedności, a nie rozchodzenia się „każdy do swego domu” (por. J 7, 53). Teraz pandemia „wysłała” nas do domów, ale sęk w tym, żeby tam siedzieć z miłości. I dokładnie pilnować swojego słuchania Boga, czy to w Biblii, czy w lekturze duchowej, czy po prostu – w sercu drugiego człowieka. Jordan pisał sobie wprost: Jeśli chcesz z pomocą Bożą wykonać to dzieło, to nie opuszczaj medytacji! (DD I/150). Bo żeby naprawdę poznać Boga (tak, jak zresztą i człowieka), który jednoczy – trzeba Go słuchać. I po prostu wiernie z Nim być – zarówno samemu, jak i wtedy, gdy już będzie można się gromadzić.

Jak trwać przy słowie Boga, żyjąc pośród tylu ludzkich słów? Sprawdzam u Jordana: Prowadź rozmowy duchowe z dobrym Zbawicielem! Usiądź pokorny i otwarty u Jego stóp i słuchaj uważnie Jego słów! Wspominam szczególnie mi bliskie, bo „pierwsze” w Jordanowej przyjaźni, dzięki stronie internetowej krakowskiego CFD: Zanim podejmiesz znaczące dzieło, które wydaje ci się najbardziej pożyteczne i dobre, zanim poświęcisz się temu zadaniu z całą mocą, zbadaj je jeszcze, przebywając przynajmniej kilka godzin na modlitwie przed Bogiem! (oba fragmenty – DD I/65). Czy to nie jest osobiste zaproszenie do ufności przewyższającej strach? Do wiary, że pokój Boży, strzegący serc i myśli ludzkich, naprawdę i zawsze ma ostatnie słowo? (por. Flp 4,7).

„Wyciągam” sobie z Dziennika prostą zasadę, nie tylko na dziś. Nie jest napisana wprost przez Jordana, ale zdaje mi się ciągle wybrzmiewać w jego słowach – czy to powtarzanych z Biblii, czy z książek do medytacji, czy też wypowiadanych przez niego samego przed Bogiem i przed drugim człowiekiem.
Im wyraźniej Jezusa usłyszysz, tym bardziej pozwolisz, by On sam najpierw scalał ciebie. A potem, dzień po dniu, czynił cię narzędziem budowania coraz bardziej zjednoczonego, nowego świata.

*
Teoretycznie – nie związane wprost z dzisiejszym wpisem. Teoretycznie. I nie jest to cały utwór. Ale tyle wystarczy.

Sprawiasz, że wierzę w większy plan
Bo kiedy jestem z Tobą
Wiem, że jestem w dobrych rękach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s