Istnieje bardzo prosty sposób otrzymywania od Bożej dobroci wszystkiego:
Ufajmy z mocnym przeświadczeniem, że On dotrzyma swej obietnicy i postępujemy zgodnie z tym zaufaniem!
DD I/163*

Na pozór – nic się nie wydarzyło. Rodzice przynieśli dziecko, żeby ofiarować je Bogu, bo tak stanowił przepis Prawa. Nie zrobili niczego nadzwyczajnego, zachowali się tak, jak należało się zachować, mając w sercu wiarę Izraela. A jednak ten gest znaczył i zmienił bardzo wiele.

Znana jest ta historia z dzisiejszej Ewangelii (por. Łk 2, 22-40). Maryja i Józef, przynosząc Jezusa, by ofiarować Go Panu, wypełnili prosty rytuał, związany z urodzeniem się syna. Pokornie udali się do świątyni, by uczynić to, co było trzeba. Nie podważali tradycji, nie poddawali w wątpliwość sensu prostych gestów, dochowali wierności temu, co ich przodkowie robili od wieków. Ich relacja z Bogiem była na tyle głęboka, że „dorosła” do wielkiej prostoty. Bezbłędnie czytali swoje życie w perspektywie wiary, dlatego było dla nich oczywiste, że należy przekazać Dziecku ten sam skarb, który otrzymali.

Pewnie mijali wielu, którzy przyszli do świątyni ze swoimi sprawami. Nie rzucali się w oczy. Nie zwrócili niczyjej uwagi. Tylko tych dwoje starych ludzi – Symeon i Anna, którzy oddali swoje życie Bogu – było zdolnych zobaczyć w Niemowlęciu na rękach Maryi – Boga obecnego między ludźmi. Potwierdzenie wszystkich Bożych obietnic i wypełnienie wszystkich ludzkich tęsknot.

Bo gdy wreszcie pojawił się przy nich Ten, na którego tyle czekali, na ich twarzach zabłysło światło, które prowadziło ich przez życie. Gdy znaleźli się blisko Tego, który sam jest światłem, mogły wreszcie zajaśnieć pełnym blaskiem lata ich modlitw, oddania Bogu, poświęcenia dla Jego spraw. Małe, bezbronne, zdane na opiekę i pomoc ludzi Dziecko „przygarnęło potomstwo Abrahamowe” (por. Hbr 2,16), obudziło radość, wypełniło ich serca nową nadzieją, wydobyło z ich ust pieśń Bożej chwały.

Wszystko dlatego, że Rodzice Jezusa dali świadectwo, jak ważny jest dla nich Bóg. Prosty i zwyczajny gest posłuszeństwa Bogu przyniósł wielkie owoce. Maryja i Józef zrobili to, co do nich należało… a On zrobił resztę.

Dzisiejsza Ewangelia jest – przynajmniej dla mnie – jak całe życie Ojca Jordana. Cierpliwie czekającego na wypełnienie się woli Bożej. Wytrwałego w postach i modlitwach; odpowiedzialnie wykonującego to, co do niego należało – czy to było budowanie stacji kolejowej, czy ojcowska troska o współbraci. Tęskniącego za Bogiem i rozpoznającego Go tam, gdzie On przychodzi i wtedy, kiedy przychodzi, choćby wielu innych wcale Go nie dostrzegało. Posłusznego Zbawicielowi zawsze, we wszystkim i z wielką prostotą.

Choć w chwili śmierci Ojciec Franciszek był czternaście lat młodszy, niż „bardzo podeszła w latach” prorokini Anna (gdy ujrzała Mesjasza „liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia”) – na pewno rozumiałby ją dobrze. Jej spokojne zbieranie doświadczenia życiowego, nierzadko pośród bólu (wdowieństwo po zaledwie siedmiu latach małżeństwa!), medytacja nad tym doświadczeniem na modlitwie (por. DD II/30; II/31), wierność Bogu… To był także jego świat – długie czekanie na realizację pragnienia kapłaństwa, tworzenie dzieła apostolskiego pośród wielu cierpień, wytrwała modlitwa, mocna ufność, że Bóg da o sobie znać. I dawał… A Jordan zaświadczał: Wszystko, co jest we mnie dobre, pochodzi od Ciebie, i co dobrego dokonałem, dokonuję lub jeszcze dokonywać będę, zawdzięczam Twojej pomocy (DD I/101).

Historia Symeona i Anny pokazuje, że Jezus naprawdę przychodzi i wydobywa z człowieka światło. Wyciąga to, co tkwi na dnie serca. To On sam sprawia, że może zajaśnieć pełnym blaskiem płomień Bożego życia w nas. To dzięki Niemu Ojciec Franciszek Maria od Krzyża Jordan „przejął ogień i rozpalił nim serca milionów”, z których wielu przywdziało habity i dziś – w Dzień Życia Konsekrowanego – świętują, bo w swoim czasie złożyli Bogu śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa – a także – w przypadku SDS – zobowiązanie do apostolstwa, które Założyciel wyrażał między innymi w słowach: Dopóki jest na świecie jeszcze jeden człowiek, który nie zna Boga i nie kocha Go ponad wszystko, nie możesz ani chwili spocząć (DD II/1).

Franciszek od Krzyża wiedział: tego światła trzeba w sobie strzec. Podtrzymywać każdego dnia ten subtelny płomień, aby powtarzać za Symeonem: „moje oczy ujrzały Twoje zbawienie”. Bo jeśli zgaśnie w nas światło, możemy minąć się z Nim, choć jest na wyciągnięcie ręki. W Dzienniku Jordan zapisał taką notatkę: Niech umrze wszystko, co przeszkadza Twoim dziełom we mnie, tak jak Ty chcesz (DD I/168).

Gdy patrzę na prostotę ewangelicznej sceny w świątyni, z ubogą Rodziną i dwójką staruszków, niemal odruchowo, oczami wyobraźni, widzę też Ojca Jordana w kaplicy, pochylonego na modlitwie przed Jezusem. Jest trochę jak ten Symeon z Łukaszowego opisu, który zdołał dostrzec Wszechmocnego w Bezbronnym. Franciszek od Krzyża zawsze wiedział, że nie ma prawa wyznaczać Bogu sposobu, w jaki powinien się objawić. Zdawał sobie sprawę, że jego zadaniem jest wiernie trwać i po prostu przyjmować to, jak Bóg z prostotą daje się poznać i pozwala, żeby biedny i nędzny (por. DD II/40) człowiek niósł Go innym.

I dzisiejsze słowo, i Ojciec Jordan uczą mnie: świata nie zmienia się przez spektakularne gesty. Najbardziej potrafią go odmienić gesty proste i zwyczajne. Najwięcej wnoszą do świata ludzie, którzy potrafią cicho i pokornie ofiarować swoje życie. Którzy umieją zachować się tak, jak zachować się należy. Którzy ze względu na Boga pozostają wierni modlitwie, obowiązkom (por. DD II/20) i – nade wszystko – Bożemu słowu. On – niezawodny w spełnianiu swoich obietnic – zrobi całą resztę.

A wtedy okaże się, że przychodzi znacznie częściej, niż sądzimy.

Dzisiaj, w święto poświęconych Bogu – wszystkim Salwatorianom i Salwatoriankom – nadobfitości od Tego, którego obficie niosą wszędzie i wszystkim!

*

Bo moje oczy ujrzały zbawienie Twe…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s