Przytul się tkliwie do Nieogarnionego (…)
DD II/3

Usłyszałam kiedyś o Franciszku Jordanie, że to „Ojciec o Maryjnym sercu”. Przypominam to sobie nie tylko dlatego, że dziś w całej Rodzinie Salwatoriańskiej świętuje się Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Matki Zbawiciela.

Tutaj, u siebie, nie usłyszę o tym w liturgii. Ale czy Maryja nie jest w niej obecna zawsze? Przecież była zawsze przy swoim Synu – i wtedy, gdy prowadziła Go za rączkę, kiedy był mały, i wtedy, gdy – już dorosły – chodził swoimi (i Ojca Niebieskiego) drogami. Zawsze dyskretnie i wiernie „dotrzymywała Mu kroku”. Świadoma Jego zbawczej misji, rozumiała, że nie ma Go w domu, umiała czekać, gdy On nauczał tłumy, wraz z Nim wyruszyła w drogę krzyżową. I została z konającym Synem do końca, biorąc z czułością w matczyne ręce udręczone, martwe ciało swojego Dziecka, zdjęte z krzyża. Bo Mama to Mama. A decyzją samego Zbawiciela – już nie tylko Jego Mama. To Mama nas wszystkich.

Jak dobrze rozumiał to Ojciec Jordan, który ukochał Matkę Bożą z taką samą pasją, jak Jej Syna! Imię „Maria”, które przyjął, w połączeniu z „od Krzyża” to chyba najlepszy dowód tego, że jego przepiękna zażyłość z Maryją wyrastała z równie przepięknej zażyłości z Boskim Zbawicielem.

Dziennik Duchowy – dokument serca Ojca Jordana – jest pełen wezwań do Matki Bożej. Franciszek od Krzyża oddał pod opiekę Maryi założone przez siebie dzieło, nieustannie prosząc o Jej wstawiennictwo. Do Niej zanosił wszystkie sprawy związane z liczebnym i duchowym rozwojem Salwatorianów i Salwatorianek. Zresztą – Towarzystwo Boskiego Zbawiciela (wówczas: Apostolskie Towarzystwo Nauczania) zostało powołane do istnienia 8 grudnia, czyli w Niepokalane Poczęcie (1881 r.).

Podobno Założyciel SDS praktykował składanie w ręce Maryi (dosłownie – w ręce figurki Matki Bożej z Lourdes) karteczek z różnymi prośbami. Urzeka mnie, że na jednej karteczce miał napisane: „Polska!”. Wiem, że bywał w Trzebini, gdzie w 1903 roku założył pierwszą salwatoriańską placówkę w naszym kraju. Jordan był w Trzebini siedem razy. Ja tylko raz – w Centrum Formacji Duchowej Matki Zbawiciela. Wtedy Centrum było nowo otwarte, a ja nie miałam zielonego pojęcia o salwatorianach. Przeżywałam rekolekcje, jeszcze przed moją pierwszą wizytą w Domu w Krakowie. I nie widziałam tam Ojca Jordana. Serio. To znaczy – pewnie gdzieś widziałam. Ale obojętne mi było, kto założył SDS. Ojciec Jordan niezauważony w miejscu, gdzie naprawdę kiedyś przyjeżdżał! Teraz aż mi głupio. Ale Bóg jest cierpliwy. Poczekał, aż dojrzeję do zauważenia. I do pokochania. Dał miejsce, w którym mogłam odkryć Franciszka Marię od Krzyża jeszcze raz i na zawsze, dał ludzi, którzy pokazali go własnym życiem i dał miłość, która wzywa, by tego wszystkiego nie zmarnować.

Zdarzyło się, że w zeszłym roku przeżywałam swój Wielki Post z Ojcem Jordanem. To był szalony pomysł. Pewnie nie mniej szalony, niż założenie tego bloga. Przez 47 dni siedziałam nad otwartą Biblią i Dziennikiem Duchowym. Słuchając Ewangelii z dnia, uczyłam się „słuchać” Ojca Jordana, miłośnika Słowa Bożego. W rezultacie spotykałam Franciszka od Krzyża w tym, co Jezus mówił w Ewangelii. Siedziałam – tak, jak teraz. Pisałam – tak, jak teraz. I dzieliłam się tym – tak, jak teraz.

Pamiętam 25 marca – Zwiastowanie Pańskie. Zanotowałam sobie wtedy: Ewangelista Łukasz maluje przede mną obraz młodej, prostej Kobiety, która została Matką Boga (por. Łk 1, 26-38). I która, pośród zmieszania, rozważania i stawianych pytań, „ogarnęła w sobie Nieogarnionego”. Te ostatnie, wzięte w cudzysłów słowa, zapisałam sobie w notatkach z rekolekcji Lectio Divina ze św. Łukaszem, więc z pewnością nie są moje. Zresztą, dobrze wiem czyje. I to one właśnie przypomniały mi cytat z Dziennika: Przytul się tkliwie do Nieogarnionego i przymuś Go, aby Ci pomógł! Szukaj wszystkiego u Tego, który chce i może dać! (DD II/3).

Kto mógł lepiej niż Maryja wiedzieć, co to znaczy przytulić się tkliwie do Nieogarnionego? Kto mógł lepiej, niż Ona nauczyć tego Ojca Jordana, skoro, począwszy od nocy Betlejemskiej, co wieczór układała małego Jezusa do snu?
Kto mógł bardziej niż Maryja doświadczyć, że Jej Syn naprawdę chce i może dać wszystko, skoro to Ona była z Nim na weselu w Kanie i osobiście rozmawiała ze sługami, gdy zabrakło wina?
Kto mógł głębiej niż Maryja wyczuwać Jordanową wrażliwość na to, co mówi Bóg, skoro Ona sama, dzień po dniu, żyła „według Słowa”?
Kto mógł lepiej niż Maryja rozumieć, że Zbawiciel stał się dla Ojca Franciszka wszystkim, skoro Jezus był dla Niej całym światem?
Kto mógł bardziej niż Maryja podzielać Jordanową pasję ratowania wszystkich, skoro stojąc pod krzyżem własnego Dziecka, wzięła pod opiekę wszystkie dzieci Kościoła? (por. J 19, 25-27).

Nic więc dziwnego, że Ojciec Franciszek nazywał Maryję swoją Mamą: O Maryjo, Matko Boża i moja Matko, moja Opiekunko, moja Nadziejo! O Matko, jestem Twój (DD II/110).
Nic dziwnego, że prosił Ją, by wspierała go w realizacji powołania: Połóż, z pomocą Bożą i z orędownictwem Maryi, tak szybko jak to możliwe fundamenty Towarzystwa (…) (DD I/141); Można Dziewico wzbudź mi nowych apostołów! (…) Zgromadź ich i poślij na cały świat! (DD II/98).
Nic dziwnego, że właśnie Maryja – Mama pomogła Ojcu Franciszkowi od Krzyża odejść ze świata z uśmiechem: W niedzielę, 8 września, powiedziano umierającemu: Dziś jest święto Matki Bożej. Otworzył oczy i uśmiechnął się przyjaźnie (ze świadectwa siostry Huberty Dehottay, Siostry Miłosierdzia, przełożonej).
Nic dziwnego zatem, że duchowi synowie i córki Ojca Jordana świętują dziś wraz z Matką Zbawiciela.

Mówią, że Ojciec Franciszek miał wielką wrażliwość na serca kobiece. Może właśnie dzięki Maryi? Coś w tym jest. Przecież kiedyś całkiem go przegapiłam. A on mnie i tak w końcu znalazł. Przyjął jak swoją.

I ciągle chce mu się mnie uczyć, że Zbawiciel kocha tak bardzo, że pozwala przytulać swą Boskość ludzkimi rękami.

*

O Franciszku Jordanie – Ojcu o Maryjnym sercu usłyszałam tutaj:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s