Codziennie iść za naszym Boskim Mistrzem.
Kapituła z 22.06.1894

Długo trwał jego proces beatyfikacyjny. Wyczekiwaliśmy uroczystego ogłoszenia: Błogosławiony! Wprowadzenia jego relikwii. Liturgicznego święta. I właśnie dziś – w kolejne liturgiczne święto bł. Franciszka Jordana – wszystko mi mówi, że chodzi nie tyle o te, wyczekiwane, wyjątkowe dni, ile o… każdy dzień.

W Ewangelii przeznaczonej na dzisiejsze salwatoriańskie święto (por. Mt 28, 16-20) najmocniej słyszę zapewnienie Jezusa, że jest ze swoimi uczniami „przez wszystkie dni”. Posyła ich, by nauczali i chrzcili obiecując, że będzie z nimi codziennie. A oni – jak w psalmie – mają głosić Jego zbawienie „każdego dnia” (por. Ps 96).

Dla bł. Franciszka Jordana „każdego dnia” brzmiało znajomo, swojsko. Całe jego życie i posługa są potwierdzeniem, że taki właśnie jest prawdziwy apostolat – codzienny. Bo więź z Bogiem rośnie w codzienności. Droga świadectwa biegnie przez codzienność. W codzienności święci i błogosławieni stają się bliscy Kościołowi. I w naszej codzienności nas „znajdują”.

Codziennie – pisał i mówił bł. Franciszek Jordan. Najpierw do siebie: Czytaj jak najczęściej tzn. codziennie Pismo Święte! (DD I/140); Ćwicz się codziennie w dobrowolnym upokorzeniu dla chwały Ukrzyżowanego i dla zdobycia pokory! (DD I/67), (…) spędź jednak codziennie z dobrym Bogiem kilka godzin na skupionej modlitwie i na rozmyślaniu, albo możliwie na kontemplacji (DD I/65). Kiedy wzywał samego siebie do wierności w długiej modlitwie (oszacował ją na SIEDEM godzin) – też dodawał, że ma to być codziennie… Albo: Żyj i postępuj codziennie tak, jak gdyby to był dla ciebie dzień ostatni! (DD I/17). Naprawdę liczył się dla niego każdy dzień…

Codziennie – pisał i mówił bł. Franciszek również do braci, jak chociażby: Codziennie odnawiajcie to postanowienie: muszę być człowiekiem modlitwy!; Codziennie odmawiać różaniec, modląc się za Towarzystwo i jego sprawy; Chciałbym wam zwrócić uwagę, abyście zgodnie z regułą codziennie zastanawiali się, czy czynicie wszystko, czego wymaga wasz stan, wasze powołanie, wasze zajęcie itd.  Wszystko po to, by codziennie iść za Boskim Mistrzem.

Tak się w tym kontekście zastanawiam – jakie rzeczy robię codziennie, czyli nie wyobrażam sobie dnia bez nich? Kim i czym wypełnione jest to, co nazywam moją codziennością? O jakich ludziach codziennie myślę? Za kogo się codziennie modlę i nie ma opcji, żeby było inaczej? Czy codziennie dbam o więź z bł. Franciszkiem, skoro twierdzę, że jest mi bliski? A moja bliskość z Jezusem? On jest ze mną „przez wszystkie dni”. A czy ja naprawdę jestem z Nim blisko codziennie?

W to kolejne liturgiczne święto bł. Franciszka Jordana, Apostoła ponad granicami, towarzysza mojej „niesalwatoriańskiej” codzienności, wybrzmiewa wyraźnie: Liczy się każdy dzień, skoro chodzi o to, aby wszyscy ludzie mogli mieć udział w tej miłości, którą przyniósł Jezus Chrystus, Zbawiciel świata. Liczy się każdy dzień, bo jeśli kochać, to „po wszystkie dni”. Bo droga świadectwa biegnie przez codzienność, która z czasem stanie się wiecznością.

Dodaj komentarz