Pokora [jest] podstawą wielkiej świętości, wielkich dzieł, pozwala dokonać wiele dla nas i dla zbawienia dusz.
Kapituła 9.06.1899

Zawsze, gdy w Adwencie przychodzi pora na tę Ewangelię (por. Mt 9,35-10,1.5.6-8) myślę sobie, że jest prawie jak program bł. Franciszka Jordana. Jak droga, na której odkrywam „jak działa” jego dzieło ratowania wszystkich.

Będę się pewnie powtarzać, ale ciągle mnie to zachwyca w Bogu – może wszystko sam, a jednak chce naszego udziału. Jego misja jest intensywna, ale mógłby – nawet fizycznie – dotrzeć do wszystkich. Jest Bogiem – może wszystko. Wybiera inaczej – darmo daje człowiekowi Siebie, by i człowiek darmo dawał siebie drugiemu. Żeby Jego miłość i Jego wrażliwość mogły przechodzić przez ludzkie serca i ręce. Żeby każdy z nas nauczył się widzieć z bliska drugiego człowieka. Żeby było tak, jak zapragnął bł. Franciszek od Krzyża, zakładając Towarzystwo: choćby jeden tylko jeszcze nie znał i nie kochał Jezusa, nie wolno spocząć temu, kto może przynieść Jego miłość (por. DD II/1)

Potwierdzenie Jordanowego „programu” ratowania dusz słychać także w pierwszym czytaniu: „Rychło Bóg okaże ci łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego mistrza” (por. Iz 30,19-21.23-26). Żeby w pełni – i również do siebie – usłyszeć te słowa potrzebna jest pokora. Bł. Franciszek Jordan mówił wprost: Jeśli nie mamy pokory, to jak możemy liczyć na Boga? Wiedzieć, że wszystko jest Jego darem. Wiedzieć, że wszystko jest przesiąknięte Jego obecnością, choćby wydawało się, że wcale tak nie jest.

Swego czasu mocno nawróciły (i wciąż nawracają) mnie słowa bliskiego mi człowieka: „Dotknąłem w życiu wszystkiego, ale zawsze wiedziałem, że On jest”. Nie słyszałam dotychczas w życiu mocniejszego świadectwa. I nie poznałam – jak dotąd – lepszej definicji pokory. Nikt mnie tak mocno nie zapewnił, że naprawdę „On leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany” (Ps147,3-4). Jakbym dostała program na życie. I do mnie – przez bliskiego człowieka – mówił wtedy prorok Izajasz: „Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idź nią!”

Kiedy bł. Franciszek od Krzyża zakładał swoje dzieło apostolskie zdawał sobie sprawę, że misja jest rozległa, a potrzeby są ogromne. Nie zawsze było łatwo, ale nie dał się zniechęcić. Wiedział z Ewangelii, że taki jest program Jezusa i uczniów. Taki jest plan. A kto jest posłany, ten zostanie uprzednio wyposażony.

Dziś nic się nie zmieniło. Program jest ten sam.
To jest droga, idźcie nią.
Z mocą Bożą zdarzą się na niej rzeczy wielkie i święte, choćby przyszło je realizować zwyczajnym ludziom.

Dodaj komentarz